nieustannie rzeczywistość, która jest dana, mnie zachwyca. Swą prostotą.
Jak cudownie może smakować ciastko z sezamem, gdy masz pianino w uszach i pedałujesz z wiatrem i siatką lnianą (taki spadek po Sibi się ostał). i wtedy już nie chcę LSD brać, bo mam poczucie jedności z wszechświatem. Takie tescowe robienie sobie dobrze.