taki mały (cipiutki? :P) spacer na szlowi krak. słonecznie, radośnie i... i... i w ogóle! :D
uratowaliśmy drób w drodze powrotnej. ma na imię kwiczoł i ponoć "strasznie kwiczoł w drodze do zoo" (jak bieszczadzko - o to p. maupy nie podejrzewałam) :F
i pamiętajcie: nie kupujcie pasztetu, któremu tylne nóżki nie działają. nawet jeśli jest mega-turbo-grzmoto-słodki.
można uznać, że obecnie 4:0 dla mnie, w piątek ostateczne starcie :|
___
podziękowania dla a. de saint-exypery'ego i "małego księcia", prześlicznej książki i zamorduję każdego, kto powie, że jest przereklamowana