pixel
« 
pixel
«  
  »
pixel
S M T W T F S
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 »
pixel

Kazakhstan 2010 - Almaty

2010.07.29
pixel
Orthodox church
pixel
pixel
pixel
pixel
One of many universities in Almaty
pixel
Memorial of a poet Djambul - the name of the village we lived in for two weeks comes from this man.
pixel
Amazing contrasts between Soviet architecture (above) and modern additions
pixel
Cable tram to Kok Tobe, entertainment park in Almaty. See the amazing mountains in the background? It's more than 4000 m a.s.l.!
pixel
pixel
pixel
pixel
The name "Almaty" comes from Kazakh (but also Turkish and Hungarian) word 'alma' which means apple. It's the symbol of the city.
pixel
The Beatles!
pixel
pixel
pixel
pixel
pixel
pixel
pixel
pixel
pixel
The biggest mosque in this region - actually renovated
pixel
pixel
Ałma-ata, na fali odchodzenia od przeszłości radzieckiej została na początku lat 90. XX wieku przemianowana na Ałmatę. Podobnie jak Ust-Kamenogorsk na Öskemen, Semipałatyńsk na Semey, Uralsk na Oral, Panfilov na Żarkent, Leninsk na Bajkonur (dziwne, bo obie te nazwy to mają radzieckie konotacje), a Aktau powróciło do dawnego miana po okresie obowiązywania nazwy Szewczenko. Tak czy inaczej, rdzeń nazwy - "ałma" w Ałmacie pozostał i bardzo dobrze, bo aż się prosi o pewne porównanie. Już wyjaśniam.
Ałma to po kazachsku, turecku i węgiersku jabłko, a Ałmata nieodwołalnie kojarzy mi się z Nowym Jorkiem, "Big Apple" (którego nigdy na żywo nie widziałam). Wieżowce, drogie samochody, butiki znanych firm, ceny, korki i ruch miejski z pewnością nie odpowiadają skalą amerykańskim miastom, ale jeśli odnieść je i porównać do reszty Kazachstanu, to już jak najbardziej. Jednakże etymologia tego "ałma" w nazwie dawnej stolicy Kazachstanu to nie nowojorskie Big Apple, ale najprawdopodobniej liczne gatunki jabłoni, które rosną w okolicznych górach. Z okolic Ałmaty pochodzi pra-jabłko, przodek wszystkich współczesnych odmian tych owoców na świecie. Zjeżdżają tutaj genetycy-jabłkolodzy z całego świata, by poznać korzenie poczciwego jabłka. Nic dziwnego, że symbolem Ałmaty jest właśnie ten owoc, o czym przypomina fontanna wypływająca z pomnika (!) jabłka na Kök Töbe, miejscowym parku rozrywki.

Samo miasto jest niezwykle przestronne. Sześcio- a nawet ośmiopasmowe ulice w centrum nie są tutaj czymś niezwykłym. Przez to wszystko musi być większe - rynsztoki na pół metra głębokości, samochody - wielkie SUV-y i terenówki-limuzyny, wieżowce. Tylko ludzie niscy. Pani w sklepie zapytała nas pewnego razu, czy w Polszy wszyscy tacy wysocy. Trudno jej było wytłumaczyć, iż to czysty przypadek, że zakupy robiłam ja (176 cm), mój chłopak (195 cm) i dwóch naszych kolegów też około 190 cm.

Słówko wyjaśnienia należy się jeszcze tym półmetrowym rynsztokom i luksusowym samochodom terenowym. Zerknijcie tutaj: link do GoogleMaps.
Ałmata położona jest na wysokości 600-900 m n.p.m., a na południu, w bezpośrednim sąsiedztwie miasta rozciąga się jedno z pasm Tien-Szanu - Ałatau Zailijski. Najwyższy szczyt, Tałgar ma 4973 m n.p.m.
Efekt był piorunujący już jak samolot podchodził do lądowania. Ale gdy wsiedliśmy do taksówki, mknęliśmy przez ruchliwe miasto wśród huku klaksonów (to jedno w tych miejsc, gdzie częściej niż hamulca używa się sygnału), na wyciągnięcie ręki widniały ośnieżone szczyty czterotysięczników. Niezapomniane wrażenie.
Wiosną, podczas roztopów przez miasto przepływa ogromna ilość wody - i stąd te rynsztoki. Ale bliskości gór Ałmata zawdzięcza także to, że kwitną tutaj miliony kwiatów, a na podwórkach i przy drogach rosną tysiące zielonych drzew.

Na koniec jeszcze tylko polski akcent. Na dwie noce wynajęliśmy mieszkanie w centrum miasta, żeby jeszcze przed wyjazdem zobaczyć Zielony Bazar (w następnym poście), cerkiew i meczet. Ostatniego dnia, część grupy się pakowała, a część jeszcze szwendała po okolicy. Nasze mieszkanie znajdowało się od podwórka, na którym rosło kilka drzew, był plac zabaw i miejsce na trawnik. Trawnik był wyschnięty jak pieprz, a zmarnowaną grządkę próbowała uratować wodą ze szlaucha babuleńka w kolorowej chuście na głowie. Zainteresowana naszym kręceniem się, zadała standardowe pytanie: "ad kuda wy"? Odpowiedź, oczywiście: "z Polszy". Babci łzy stanęły w oczach, zapomniała o szlauchu, trawniku i lejącej się wodzie. "Toż ja Polka jestem, mienia zawód Jadwiga"! Pani Jadwiga musiała opuścić kraj jeszcze jako trzyletnia dziewczynka, w 1937 roku. Języka polskiego nie zna w ogóle, ale przy spotkaniu z rodakami rozczuliła się zupełnie, wyściskała mnie jak własną wnuczkę (zresztą kilka razy powtarzała, że ja dla niej jak wnuczka), opowiedziała historię swojego burzliwego życia i zaprosiła na czaj. Niestety, wkrótce potem przyszło nam się pożegnać, gdyż odlatywaliśmy już do domu, do Polszy. Ale gdyby ktoś z Was znalazł się przede mną w Ałmacie, proszę pozdrowić panią Jadwigę z podwórka przy ulicy Gogola.
9 Comments
facan61 wonderful shots !!!
facan61 · 2010-09-04: 06:44
yegane all of them are nice! how beautiful are #16 N 19
#4 is cool , track of water seems to be like some people's shadow ,like it :D
yegane · 2010-09-04: 07:10
HoosierAtHeART The church is very beautiful! Enjoyed the post!
HoosierAtHeART · 2010-09-04: 08:23
MARETKA88 great
MARETKA88 · 2010-09-04: 09:41
wildduck Interesting city!
wildduck · 2010-09-04: 10:32
????? Bardzo ciekawe, nie wiedziałem o "jabłkowych konotacjach" Ałmaty. Podróże jednak dokształcają, nawet tylko te wirtualne :) Miasto robi niezłe wrażenie, z egzotycznymi akcentami w tle. Super.
????? · 2010-09-04: 15:19
opary piekne te gory :) i cerkiew bajeczna... historia pani Jadwigi wzruszajaca... swietny post!
opary · 2010-09-05: 02:27
astrobrojler #1, rzekłbym, błyskotliwe ;)
astrobrojler · 2010-09-05: 10:40
????? #1 kosmiczna, #9 klimatyczna :-))
????? · 2010-09-10: 18:05
You must be logged in to comment!
Views: 922
Category: 2010 - Kazakhstan
pixel
Tagged: tebe kok almaata almaty
« 
pixel
 »
pixel