pixel

Berlin- Stuttgart

2007.07.29






nastepnego dnia w niedziele wstalem za pozno na moje polaczenie weekendowe by sie dolaczyc do jakiejs rodzinki za freeko by dojechac do stuttgartu. Tu podczas czekania z kartka czy ktos ma odstapic bilet weekendowe podeszla do mnie panna mieszkajaca w berlinie i podarowala mi kamyk z Portugalii by mi towarzyszyl i przynosil szczescie w podrozy az do Afryki :) wiec dojechalem do frankfurtu i miasteczko dalej...pojechalem rowerem stamtad i po drodze znalazlem piekny las z lawka i tam sie usadawiajac zasnalem...rano mnie ludki na rowerach joginngu pozdrawiali i witali...wystarczylo mi nie spelna 6 godzin w tak pieknym otoczeniu by sie wyspac. jak wstalem to ruszylem w las i widzialem czaple sarne i inne stworzenia :)
potem ruszylem spowrotem do frankfurtu no i po drodze w kolejce czapneli mnie kanary, ale rachunek cale szczescie wystawili na 40 euro bo chcieli natychamiast kase. oczywiscie nie zaplace w komerzbank ani innym.gdybym znal koran to temu turkowi powiedzialbym po turecku jakis akapit ze islamskiego brata okrada hehe. Z frankfurtu do tarlem do heidelbergu za 14 euro a kolejkami na gape do kilku miejscowosci az pod sam stuttgart, nastepnie 20 km rowerem przez las i gory no i kolejka do Taty w odwiedziny po polnocy. tak juz tera tu jestem ale wyspac tu nie jest latwo bo tylko ja nocny czlowiek jestem, a jeszcze rodzine odwiedzic na terening zonglerki pojsc dzis i na fire-show pokaz dac w centrum....c.d.n.
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL
Enter the code to the right below
Captcha

Views: 339
Tagged: vegan
 
pixel
« 2007.07.28
 
pixel
2007.07.31 »
pixel