pixel

droga do lisbony i sama lizbona :) the way to lisbon and lisbon city

2007.08.25




















hej hej witam po dlugim czasie nie pisania, spowodowane to bylo tym ze nie mialem darmowego dostepu do netu az do teraz na stacji kolejowej w lizbonie :) wiec sporo sie dzialo do tego czasu na ecotopii i potem. odbyla sie takze akcja bezposrednia o ktorej nikt nic nie wie. ja i inni myslimy ze to UFO. mianowicie jak pokazuja media od 8 dni i pisza gazety....okolo 100 zamaskowanych osob wtargnelo za dnia na 50 hektarowe pole genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy.zostaly zniszczone 2 hektary z tego.wszystkie regiony w portugalii, ich wladze jak i sam rzad nie zgodzil sie na uprawe kukurydzy GMO, a takze spoleczestwo jet przeciwne. mimo to zostalo zasiane ogromne pole kukurydzy gmo 50 km od aljezur przez bogatego farmera, gdyz majaca wieksza wladze unia europejska zezwala na takie uprawy, a ten region zostal ogloszony w 2004 roku wolny od gmo. ten akt obywatelskiego sprzeciwu jest od ponad tygodnia sprawa narodowa w mass mediach. telewizja panstwowa jak i prywatna nagrala niszczenie plonow jak i policja pojawila sie na miejscu po jakims czasie, lecz w niewystarczajacej liczbieby dzialac. aktywisci byli bardzo dobrze zoorganizowani a policja kompletnie zmieszana informujac ze jak dolaczy samba do nich by opuscili miejsce a w zamian nikogo nie spisza jak i nie ukaraja i tak tez sie stalo.aktywisci zapowiedzieli kolejne akcje. media narzekaja na policje obwiniajac ja ze nie zareagowala na to i domagaja sie ukrania winnych.wracajac do ecotopii to udalo mi sie miedzyinnymi zaliczyc koncert DIY reggae i troche punka dojezdzajac tam rowerami do miasteczka rogil. bylo przemilo jak liczne poparcia dla ecotubisiow ze sceny.dojechal na ecotopie takze wieloletni podroznik moj znajomy jurek z ekowioski kolo wrocka. szkoda ze tylko 3 dni bo musieli wracac. do lizbony ruszylem we wtorek popoludniu rowerem przez park naturalny. bylo ciezko w gorach pedalujac ale warto i przeslicznie.... te widoki i dzikie zwierzeta za dnia i w nocy :) czulem sie juz prawie jak w afryce :D po 2 dniach pedalowania zdecydowalem sie na stopa i po czekaniu 2 godzin zlapalem do samej lizbony zatrzymujac sie 3 razy na piwko z kierowca.maja tu inne prawo co zezwala na 1,2 promila w organizmie kierowcy. a nawet jak przekroczy to dostaje punkty karne. no w sumie jechalismy przez wioski 40 do 50 km na godzine wiec nie grozilo nikomu nic cale szczescie. dotarlem o 20 w srode do lizbony. mieszkalem u jednej parki w domu spotykajac sie z innymi z ekotopii.potem przenioslem sie do Mary co goscila kolejnych eko ludkow z turcji i francji. jutro przenosze sie gdzie indziej bo mara wyjezdza. zycie wieczorne i nocne spedzamy bardzo milo a i zaliczylismy impeze lat 80 i sie na maxa wybujalismy. opuscilem party po 6 rao i ruszylem rowerem na prom bo mieszkalem po drugiej stronie w almada. ze zmeczenia zasnalem na promie potem na lawce po wyjsciu, budzac sie o 10 rano w promieniach slonca :D rower obok jak i plecak pod glowa.... no nikogo nie skusilo co za bezpieczna miescina hehe. dzis ide pomachac ogniami jak znajde parafine. w lizbonie zostane kilka dni i ruszam dalej po portugalii i hiszpanii. jak wszystko dobrze pojdzie to spotykamy sie kolo gibraltalu w pazdzierniku z inymi rowerzystami i rowerzystkami no i ruszamy do afryki jak nie zawitam do Polski wczesniej bo zyje na spontana i jest wiele opcji
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL
Enter the code to the right below
Captcha

Views: 312
 
pixel
« 2007.08.18
 
pixel
2007.08.27 »
pixel