You are either already subscribed or there was an error
Your entry has been submitted
Sorry, your entry could not be submitted
Critical Mass in Valencia, Alternative Social Centre in Denia, fire-show and beautiful sun rise :) (all in Spain cycling)
2007.10.10
Click here to add text
1
Click here to add text
2
Click here to add text
3
Click here to add text
4
Click here to add text
5
Click here to add text
6
Click here to add text
7
Click here to add text
8
Click here to add text
9
Click here to add text
10
Click here to add text
11
Click here to add text
12
Click here to add text
13
Click here to add text
14
hej hej sporo se wydarzylo ostatnio
napisze w skrocie a jak bede mial mozliwosc zaladowania fotek to opisze bardziej w szczegolach poszczegolne wydarzonka, gdyz pisze z biblioteki w barcelonie i nie ma takiej mozliwosci.
W Valencii nie moglem byc dluzej goszczony u Jenny, gdyz nowi wspollokatorzy sie wprowadzali.... i znowu cud czy los mi sprzyjal, napisala mi smsa Eva czy nie potrzebuje noclegu lub pomocy nie wiedzac ze jestem w valencii i ze jestem w naglej potrzebie.... po prostu zobaczyla ze zerknalem na jej profil na Hospitality Club, jest taka opcja, lecz jeszcze do niej nie napisalem :) Spadla mi z nieba. Od razu jej odpisalem si si pliz take me :D tak sie przemiescilem do jej chalupki. eva okazala sie bardzo bardzo przyjazna i goscinna z niesamowitym designem jej rowerku. eva pojechala na zakupy a ja spotkalem sie z teresa na plazy pocwiczyc zonglerke i fire show plywajac co jakis czas w morzu :) nastepnie wybralismy sie, bylo to w zeszly piatek, na Mase Krytyczna po raz drugi w mojim wypadzie w te strony, po Madrycie. Pojawilo sie okolo 300 osob i przez godzine zajmowalismy glowne ulice na spontana :) Po Masie wybralismy sie do Evy domu gdyz robila party z jedzonkiem. Jak dotarlismy do niej okazalo sie ze sporo milych ludkow sie zagoscilo u niej. Popiwkowalismy inni powinkowali no i ruszylismy na miasto po wszystkich ciekawych miejscowkach z potancowami w roznych rytmach gdyz Eva okazala sie wszedzie znana i dla naszej grupy wszedzie byl wjazd za free.... ja sobie pozwolilem odpoczac o 8 rano i zostac odwiezionym do domku, lecz inni dawali grubo po sfinksiarskiemu jesli wiecie o co cho. Ja naturalnie odpadlem, poniewaz za 4 godzinki wybieralismy sie z 2 ludkow z Niemiec i Teresa do jej mamuski domu nad morzem w miescinie Denia. ufff co za klimat chata z basenem to juz za duza wygoda dla mnie majac 500 metrow do morza :) wybralismy sie nad morze i tam wyczajilem ludkow plywajacych na kajaku... jaka mysl mi przyszla do glowy...ano by zlapac kajak na stopa no i udalo sie mimo pierwszej reakcji wlasciciela i checi wziacia kaski za poplywanie w nim. Zrobilem z tego happening i spytalem sie czy moze zamiast pieniedzy tak od serca by uzyczyl... wywowalo to zmieszany smiech, stwierdzilem ze uracze pana owego mojej robotki portfelem jako prezent i wymiana dobra za przyjemnosc omijajac pieniadze..... wyjmujac portfel pan sie zszokowal i zaprzeczyl ze chce kaske i spokojnie moge wziasc kajak, ja na to ze to prezent w postaci portfela i ze jak chce to moze tam sobie wlozyc kaske czy co kolwiek bo ja nie mam :) No i tak wybralismy sie z teresa kajakiem po morzu.... mojim pierwszym razie na tak ogromnej wodnej przestrzenii :D Kajaczek ultra lekki i sunal a raczej ja go napedzalem weganskimi miesniami, bo mielismy jedno wioslo a teresa sobie odpoczywala :)
Ujrzylismy niesamowity zachod slonca na tle gor. Ach cudo. po documowaniu w powrocie okazalo sie ze owy pan jest aktywista rowerowym i wie sporo o zyciu alternatywnym w okolicy.... i tak oto dowiadujemy sie, ze nazajutrz jest kolejna Masa Krytyczna, lecz wlasnie w tej miescinie odbywajaca sie co tydzien i ze uzyczy nam rowerow :) Dowiadujemy sie ze jest poza miasteczkiem alternatywne centrum spoleczne i jestesmy zaproszeni. Wiec wybralismy sie ugotowac obiadokolacje i ruszylimy po spotkaniu sie z Rafa bo tak mial na imie podazajac za jego samochodem. Docieramy do niesamowitego malowniczego miejsca z mega wielkim starym budynkiem i obok domem zasklotowanym na rozne pozyteczne cele :) Wieczor spedzilismy dajac pokaz z teresa fire-show przy rytmach wielu bebnow i poznajac sporo aktywistow zyjacych tam na free stylu... chcialbym by w polsce w takim wieku ludzie nie rezygnowali z alternatywnego zycie....mieli od 40 do 60 :)
Na zajutrz rowerowo spedzilismy czas i w morzu plywajac.
Wrocilismy do Valencii, ja do mojego hosta mieszkania zastajac Tato, kolezke bardzo spoko, gdyz eva odwiedzila rodzinke. Zostalem jeszcze 2 dni w Valencii i Ruszylem w srode w kierunku Barcelony.
oj sie dzialo... wyjechalem poza valencje pociagiem by miec z glowy korki itd w miescie, nastepnie ruszylem z Castello w kierunku morza sciezka rowerowa 20 km wzdluz wybrzeza znajdujac niesamowita miejscowke ktora ciagnela sie w glab morza na 200 metrow wyladowynymi skalnymi kamieniami waska na 4 metry znajdujac na koncu kamien skale w sam raz pasujaca na poslanie, gdyz byl bardzo plaski. I tak spedzilem noc pod gwiazdami czujac szum morze i odbijanie sie fal o skaly i pode mna czujac sie jak na lodce w samym srodku morza :)
z ranka samego czekalem na wschod slonca o jak mi przypominal ten dzionek i noc wiele innych spedzonych na trojmiejskiej plazy widzac wschody slonca.
nastepnie ruszylem jakies 40 km wzdluz moza z zamiarem kontynuowania dalej, lecz niestety nie dalo rady i musialem wbic sie na ulice ktora prowadzila na droge szybkiego ruchu. Nie mialem wyboru jak nia wlasnie ruszyc w akopniamencie tirow, po drodze zatrzymalem sie przy drzewach z migdalami zbierajac cala siatke ich i ruszylem z dobra mysla bezpieczenstwa do najblizszego miasta ze stacja kolejowa. Tam sie wbilem w pociag ktory byl prosto do barcelony z zamiarem zaplacenia z 2 lub 3 stacje w razie kontrolii. Kanar pojawil sie tuz przed Tarragona, a ja sprytnie wyskoczylem na jednej z zaludnionych stacji i obrzedlem peronem go. Wszystko zapowiadalo sie ze przejade szczesliwie, a tu ponowna kontrola tuz przed Barcelona no i mowie mu ze wsiadlem stacje wczesniej i wysiadam na nastepnej w barcelonie a on ze w pociagu place ekstra i zada 10 euro ja na to ze nic nie wiedzialem o dodatkowej kasie w pociagu ze juz tak robilem itd. kolo byl nie ugiety i wezwal security.... na stacji w barcelonie widze malego dryblasa biegnacego w mojim kierunku i pytajac sie kanara "to ten?" lapiac czarnoskorego podroznego.... czyzby rasizm? hmm kanar na to ze to ja.... ten jk z procy lapie mnie szarpiac... poczatkowo myslalem ze to gliniarz i sie nie opieralem...do mnie ze slowami money money nakladajac czarne rekawiczki.... co jest ja chcialem zaplacic ale bez dodatkowej oplaty, ten nie gada po zadnemu innemu niz katalonsku w zachowaniu jak torrador atakujacy okaloczonego dzidami byka. Wiedzialem ze jak znajdzie kaske to posbede sie swojich nieduzych oszczednosci i ze wezmie to przeznaczy na rozrywke, gdyz jakby nie patrzec w jego niewiedzy rozumialem wszytko co gadal do ziomali w fachu.... ze podziela sie bedzie na piwo i na dzi..... No juz wolalem wybrac zaplate dodatkowa zodajac znalezienia konara i dania mi kwitka. i tak udalo sie uczynic. chill outujac ruszylem w kierunku sklotu gdzie mieszka Marta poznana na Ecotopii przeze mnie zapraszajac do Barcelony do siebie. ruszylem zasmrodzonymi ulicami bo takie mialem wrazenie po 2 dniach spedzonych na wybrzerzu i nad morzem. Okazuje sie ze sklot jest okolo 10 km od stacji, ale plusem jest dowiedzenie sie od staruszka ze to kiedys byla wioska i miasto jea wchlonelo. Dotarlem juz poznym wieczorem w spokojnej okolicy ujzajac Marte w oknie :) no i tak oto znalazlem sie w starym domu z milymi ludkami gdzie praktykuje dalej hiszpanski. W portugalii nauczylem sie sporo portugalskiego a w hiszpanii zdazylem na spontana sie podszlifowac rowniez :) Dzis spotykam sie z Laura i Joana z Ecotopii z ktorymi pomieszkiwalem w Madrycie. Dowiedzialem sie ze 2 znajomych ze szczecina mieszka na innym sklocie wiec moga spodziewac sie odwiedzin mojich :)
okij to na tyle dzis, a w barcelonie zobaczymy ile zostaniemy :)
oczekujcie na dniach sporo ciekawych fotek bo mam mnostwo do zaladowania :)
buziaki i pozdrowka
Luki
2
Comments
Hey if you are now in Barcelona text me and lets go to drink a beer or something Lucas...