pixel

Wiesci z dalszej podrozy Malaga- Maroko rowerem

2008.04.23
hej hej
w koncu jestem w Maroku:
zrobilem okolo 200 km od Malagi, gdzie bylem 3 dni
goszczony przez bardzo fajnego kolesia. bylem na
sklocie na mini koncercie. Kobiety w Maladze
najpiekniejsze ze wszystkich miejsc w hiszpanii gdzie
bylem. W Maladze naprawilem rower.kupilem nowe kolo, a
kolarzysta w warsztacie zmienil mi zembatke do
przerrutek ze starego kola za freeko. Teraz jestem w
M`Diq na poludnie od Ceuty. przespie sie na plazy i
ruszam dalej. Ludzie mi machaja, usmiechaja i zagaduja
jak mnie widza na rowerze. Ceute opuscilem, nie byli
zbyt zyczliwi, miasto hiszpanskie. Sprzedalem telefon
co znalazlem w Granadzie za 350 dirham czyli 35 euro
na bazarze i kupilem swieze warzywka.
PS to napisalem wczoraj :)

na necie spedzilem 3 godzinki z kafejce internetowej.
pol euro za godzinke i zaladowalem wszystkie fotki.
Pojechalem okolo 10 km i przespalem sie na jednej z
gorek przy jednym wielkim domu pod golym bardzo
gwiezdzistym niebem. Z rana przygzalo sloneczko ale
ucialem sobie drzemke, az ludki po imprezie obudzili
mnie samochodem by pogadac :)
Nastepnie przygotowujac sie do dalszej wyprawy rowerem,
po sniadanku skladajacy sie z marchewek i karobu, zanim
ruszylem otrzymalem wode od dziewczyny z owego
domu.Chciala poczestowac kafka, lecz mi woda do zycia
wystarcza. Zanim dojechalem do Tetouan, skad teraz
pisze, ludzie zywo reagowali na moj widok,
pozdrawiajac, zagadujac i usmiechajac sie. Rozmawialem
z nimi po hiszpansku i troche po arabsku i francusku
(zaczalem sie ich uczyc na spontana). Na samym
poczatku miasta Tetouan podjechalem po pomidory,
ogorki, rodzynki i chleb razowy. Kupilem Marokanska
karte z numerem do starej komorki. Zagadal mnie jeden
czlowiek, co po angielsku nawija i zaprosil do siebie
do baru. Byl 20 lat w Europie, w tym 16 w Amsterdamie.
Zjadlem u niego obwite sniadanko. Ale pyszne te plaskie
chlebki razowe. Pogadalem z nim i innymi ludakmi.
Bardzo przyjemnie, zostalem zaproszony ponownie
kiedykolwiek bede wracal ta strona. No i ruszylem
dalej widzac szczere usmiechy ludkow, w tym dzieciakow
;)
Zaraz ruszam do Chefchauen. Droga przez wielkie gory.
Pieknie ;)
Mam wiecej hostow w Maroku. W miescie samochody
smrodza, w tym aoutobusy, co sa zatloczone, a ja
swobodnie na rowerku z wiaterkiem w akompaniamencie
;)
pozdrowka
za jakis czas wrzuce filmiki na youtube z podrozy ;)
Luki

PS Wlasnie otrzymalem list po niemiecku od ludkow z Turcji, ze jest tam organizowany oboz antygraniczny od 25 sierpnia do 2 wrzesnia 2008 i to nie kilka dni po Ecotopii takze w Turcji.... Co za tym idzie na razie spokojnie pedaluje rowerem w Maroku, potem smigne do Mauretanii i Senegalu na pewno. Za 3 miesiace zaczne sie zastanawiac czy kontynuowac podroz po afryce czy zmierzac do Turcji na sierpien i potem 2 zaglowkami do Poludniowej Ameryki i Nowej Zelandii jak juz wspomnialem o tej zeglarskiej opcji wczesniej.
Peace
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL
Enter the code to the right below
Captcha

Views: 279
Tagged: lucasvegan
 
pixel
« 2008.04.22
 
pixel
2008.04.24 »
pixel