pixel

Opowiesci z podrozy rowerowej z Polski na Bliski Wschod. Odcinek Galati, Rumunia ---> wioska Caugagia, Rumunia 100 km

2009.07.18
po ostatnich newsach ktore pisalem z kafejki internetowej wyszedlem by dalej jechac, lecz zaczelo lac i spedzilem pod daszkiem okolo 2 godzin i tak juz w ciemnosciach w kroplach deszczu ruszylem, choc kilka razy jechalem w ta i w tamta by wydostac sie na dobra droge. Dojechalem do Braila i tam w nocy jacys kolesie pokierowalio mnie na prom. Zaskoczolo mnie to no i o 1 w nocy przeplynalem rzeke by kontynuowac pedalowanie. Jaka cisza, spokoj i odglosy owadow oraz zab przy odblasku ksiezyca wzdluz rzeki 15 km bez samochodow.niezly chill out. Potem z miasteczka Macin po odpoczynku dalej. kolejne 20 km w otoczeniu gor i Natury. jak zaczelo niebo jasniec po przekroczeniui wielu podjazdow pod gore postanowilem legnac sie na trawie glowa skierowana na ksiezyc i gwiazde syriusz swiecacymi nad wielka skalista gora przede mna. piekne miejsce na nocleg. bez namiotu polozylem sie obserwujac niebo i poczatek wschodu slonca. Slonce wschodzilo za gora wiec barwy nieba i oswietlenie szczytu bylo niesamowite. podczas snu kilka razy budzilem sie by po patrzec na ten widok. po 6 godzinach wstalem i ruszylem dalej bo slonce bilo we mnie swoja prazaca energia. nie wyspalem sie i nogi nie odpoczely wystarczajaco, wiec na poczatku przez gory szlo opornie ale widoki piekne. kilka razy odpoczywalem pod drzewami lub na laweczkach przy domach na wioskach i doladowalem sily. w miedzyczasie zakupilem wegetarianska zakuske w sloiku i zjadlem z chlebem razowym. zakuska to gluwnie gotowane baklazany, kabaczki, papryka i inne warzywa, zadnej chemii. potem przystanalem na wiosce i poprosilem od pani sprzedajacej po kilka warzyw i zrobilem sobie salatke troche gawedzac z miejscowymi. nastepnie po przekroczeniu najwyzszych gor w tej podrozy zjezdzajac zatrzymalem sie przy stoliku z ostatnim arbuzem. Wsunalem calego 4 kg arbuza. Gdy juz wstawalem zagadal do mnie miejscowy. myslal ze jestem z rumunii i zagadal po angielsku. od 5 lat plywa na statkach pasazerskich pracujac. zwiedzil sporo swiata. zaprosil na piwko i nastepnie do siebie do domu rodzinnego. Zanim poszlismy do jego rodziny ludkom z wioski zrobilem banki mydlane i fire-show. spodobalo sie im ;) potem u Mariusa w domu babcia i mama poczestowaly jedzankiem weganskim. zostalem ugoszczony tradycyjna pasta z kabaczka i chlebem. nastepnie domowym winem i mocniejszymi trunkami ze sliwy. jak nie sprobowac wyrobow domowej roboty ;) Pozniej poszlismy pogadac i posluchac muzyli z Cyganami. Marius dal mi swoj pokoj na noc a sam spal u rodzicow. Co za goscinnosc. jak wstalem byly juz przygotowane dla mnie ziemniaczki w mundurkach i pieczona papryka ;) Pomoglem im w gospodarstwie i teraz z innego domu w wiosce uzywam netu.
moj kabel do aparatu nie dziala i musze zakupic nowy. wiec czekajcie cierpliwie na piekne fotki
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL
Enter the code to the right below
Captcha

Views: 117
 
pixel
« 2009.07.17
 
pixel
2009.07.19 »
pixel