You are either already subscribed or there was an error
Your entry has been submitted
Sorry, your entry could not be submitted
Z Istanbulu na Oboz antygraniczny na wyspie Lesbos
2009.08.28
Dojechalem do portu w Mytilini w Turcji z Istanbulu
stopem. Tam spotkalem Theo, znajomego rowerzyste.
Tam spalismy na plazy i nastepnego dnia spotkalismy
siostre i brata z Brazyli anarchistow co poznalismy podczas festiwalu street artowego w istanbule. potem podczas zakupu biletu na prom spotkalismy innych aktywistow razem ze znajomymi z polski. razem plynelismy.
na obozie jest kikaset osob. pierwsza noc tam spalem a nastepne w info poincie no border campu w miescie
bo tu przybywaja emigranci ktorzy sie dostali na wyspe i nie zostali wylapani przez straz graniczna czy
policje. pomagam im w wielu sprawach od informacyjnych po praktyczne rzeczy jak jedzenie woda itd.
zaprzyjaznielem sie z wieloma ludzmi glownie z
dziewczynami z Afryki z Erytrei bo mowia po angielsku.
sa tez ludzie z Somalii, Afganistanu, Iranu oraz
Palestyny. Wszyscy zanim sie dostali tu przebyli ciazka droge a na koniec motorowkami z Turcji placac po 2000 dolarow na osobe za przemyt jak im wmowiono do aten lub Wloch, a porzucaja ich na wyspie Lesbos, gdzie juz czeka na nich straz graniczna lapiac ich. niektorym udaje sie uciec i w gorach po kilka dni spedzaja pieszo dostajac sie do portu po tym jak zorientuja sie ze nie sa w docelowym miejscu. Dzieki protestom wielu wypuszczono dajac tymczasowy papier na miesiac pobytu w grecji i w tym czasie moga dalej przedostawac sie do
europy i stworzyly wladze oboz otwarty z namiotami i
jedzeniem tez dla emigrantow ponizej 18 roku zycia co
dzieki protestom zostalo wypuszczonych zwiezienia dla emigrantow. Wciaz przybywaja nowi imigranci na wyspe.
Problem jest duzy i jest napewno powiazanie z wladzami a mafia przemytnikow bo ich nie lapia a emigrantow tak.
pozdrawiam z obozu i czytajcie www.cia.bzzz.net