Join Photoblog!
pixel
« 
pixel
«  
  »
pixel
S M T W T F S
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31
 »
pixel

15.W królestwie zabawek elektronicznych

2011.01.24
pixel
# 1
pixel

W królestwie zabawek high-tech królem jest bez wątpienia laptop. Zapewnia łączność ze światem i z nałogiem surfowania, mailowania, przebywania w sieci… Bez niego ani rusz!
***
Dostępne od pewnego czasu netbooki może i są dobra alternatywą dla tych, którzy sprawdzają pocztę i odpisują dwu- lub trzyzdaniowe maile, ale prawdziwy gadżeciarz musi mieć prawdziwą zabawkę czyli laptop.
***
Zanim nastała era laptopów zabieranych przez każdego szanującego się flash packera istniała epoka przedlaptopowa, która dziś jawi się mi się równie odlegle jak epoka przedpotopowa, ale naprawdę obie istniały w rozwoju ludzkości! W sposób praktyczny z epoką przedlaptopową zetknęłam się w Brazylii, gdzie byłam na kongresie Interamerican Society of Hypertension.
***
Patrząc na wydarzenia z perspektywy kilku lata można było właściwie przewidzieć, że komputery brazylijskie to nie jest łatwy temat, ale brakowało mi przed wyjazdem należytej świadomości.
***
Pierwszy szok jaki przeżyłam w zetknięciu z brazylijskimi komputerami było odkrycie, że brazylijski program komputerowy połknął środkowych autorów naszych doniesień – drukując jedynie pierwszego i ostatniego autora. Początkowo myślałam, że to jest związane z jakimś moim błędem przy wysyłaniu abstraktu, ale okazało się, że podobnej przygody zażyli inni koledzy z Polski . Problemów nie miał jedynie kolega, który był jednym autorem doniesienia. Po przedstawieniu na kongresie pierwszego posteru wracając z obrad wstąpiłam do położonego w pobliżu hotelu supermarketu Carefoure. Odkryłam też, że w MC Donald na terenie wspomnianego supermarketu dostępny był dla klientów Internet.
***
Wtedy też po raz pierwszy zetknęłam się z pisaniem na klawiaturze w innym języku – w tym przypadku w portugalskim brazylijskim. Maile wysyłane do dziś przyprawiają mnie o kolki śmiechowe. Oto jak wyglądały:
***
Temat: wielkiswiat
Kochani
Pisze do was z adresu (innego) bo inne głupieją i mam wejścia ze strony.ten wielki swiat jest podobny do naszego. pierwszza roznica to nie ma polskich liter na klawiaturze. hotel jest 10 minut drogi by taxi od centrum kongresowego. Koszt 15 realitj. razy 1,4 zl,chyba.
Dlalm tej Andrei, zktora wymienialam korespondencje organizacyjna, broszke jako souvenir „from Poland i była bardzo happy. ona nie gada po angielsku ani ani, wiec gadka Szla przez tlumacza.
Rozna mlode braileiros zaglądają mi przez ramie wiec caluje was mocna
Wasza swiatowa i amerykanskopoludniowa
mima

***
Temat: wielki swiat Cd
Wysłalam maila, ale nie mam pewności czy dobrze wszystko zrobiłam wiec pisze jeszcze raz.podroz była w porzo.moge śmigać co tydzień za ocean.przyajzd z lotniska do hotelu trawl godizne i kosztowal 40 usd, hotel jest ok.,mam ankes kuchenny,mieszkam na 10 pietrze,nieopodal jest supermarket i kupilam sobie platki,jogurty, wode i pieczywo i tak dożywiam sie przez te dni.Do centrum kongresowego jest 10 minut by taxi. Bili ludize tu nie chodza pieszo. wszedzie można placic dolarami. ulice olbrzymie miast wielki a gigantyczny. ludzie bardzo sympatyczni. Padaja po portugalsku do mnie nie martweic się co rozumien, najlepiej wychodzi nam ok. przetrzymalam młodych brasileros co dmuchali mi w kark. Będę bezczelna, i mowie sobie ze teraz moja kolej.
Calusy gorace jak kawa brazylijska

***
Minęło już kilka lat od wysłania tych maili , a ja ciągle śmieję się z zastosowanej w nich pisowni. Pamiętam, że zrezygnowałam z dużych liter, ale nie ułatwiło mi to specjalnie kontaktu z klawiaturą.
Moja Córka tak skomentowała otrzymaną korespondencję:
***
Temat: wpływ kadarki
Piszesz jakby komputer była pod wpływem kadarki . To jednak dodaje listom wyluzowanego, południowego, brazylijskiego charakteru.
Właśnie wróciłam z wykładu i biorę się za preparowanie prowizorycznego obiadu. A propos zakupów jedzeniowych – jak zawsze uciesze się z paru drobiazgów słodyczowych.
Cmokos

***
Pisanie maili wydawało mi się bardzo pociągającym zajęceim i nawet raz udało mi się skorzystać z wyposażenia organizatorów w centrum biznesowym Hotelu Transamerica, gdzie ulokowana była ich kwatera główna.
***
Temat: Jestes slodka zaba
i piszesz porządne listy, nie to co ojciec typu OK. lub really? Teraz siedze w super eleganckim hoyelu Transamerica w biznes center i jak pieprzona pijawa kongresowa załatwiam formalności. Jestem bezczelniejsza niż przewiduja wszystkie normy które wpajano mi za mlodu. Szukaja pewnej Denis co ma wszystko wiedziec. Czas sobie umilam pisaniem do ciebie bo w tym biznes center wszystko jest. Jak zobaczylam komputer tozapytalam czy mogę skorzystac. Of course odzxekli w paru jezykach, a każdy zrozumiałam. Dzis bylam na zakupach i kupilam jedna plyte – omdlejesz z wrazenia jak zobaczysz. Jezyk na supelek i dopiero po powrocie siurprajz. –PRZERWA- tu gadalam z Denis cos się upieraja ale nie poddaje się.
Cmokos-cmokos

***
Pisanie maili było naprawdę niezwykłym przeżyciem – fakt, że mogłam utrzymywać kontakt z domem był bardzo krzepiący.
Temat dostępu do Internetu fascynował mnie i wkrótce opanowałam korzystanie z publicznych komputerów dostępnych dla uczestników kongresu.
***
Temat: dostep do Internetu
Pisze do was obojga jeden list bo ogranicaja dostep do Internetu do 10 minut. Zanim te pieprzone serwery rozgrzeja się i rozpoznam te portugalskie polecenia i jeszcze zapamiętam, ze nie ma tu ogonkow to już minie czas. Mialam pierwszy dyżur przy plakacie. Jestem bezpruderyjna pijawa naukowa. Obok mnie miala dyżur very przystoja badaczka z Urugwaju margerita. Ona pracuje z roznymi viapmi i jeden ja odwiedzil, a potem mnie tez.
Powiedzialam mlodym kolegom, ze milo być mlodym i zdolnym ale jeszze mijej być starym i zdolnym. A ta margerita z Urugwaju zapytala gdzie pracuje,a ja ze jestem freelancerem – a ona na to Duzom oczy i pyuta czy w Polsce to czeste.ja ze rzadkie – a ona tak sadzilam. I tak to było.
Cmok-cmok robi wam swiatowy i naukowy smok.
p.s. siedzi kkolo mnie najbardziej egzotyczny badaz z całego kongresu – chodzi w kolorowych sukienkach ( jest rasy innej niż biala) i na każdy dzien ma inna sukienak, dzis jest w bezowej.

***
Po odrobieniu obowiązków przy plakatach umykałam na wagary.
***
Temat: brazylijskie key words
kochana corenko,
Uceiklam na Male wagary i korzystam z okazji aby skrobnąć slowko do ciebie. teraz jest sesjao posterowa,lunch oraz wyklady do specjalizacji wiec latwiej dopchac sie do Internetu.
Znam key words po portugalsku: Ponto de taxi, obrigado – wystarczy jeśli ma się jeszcze forse.

***
Podczas kolejnych wyjazdów zauważyłam, że niektórzy globetrotterzy posługiwali się swoimi prywatnymi laptopami, które w owych latach dziewięćdziesiątych były wielkie, ciężkie i niezbyt jeszcze rozpowszechnione jako wyposażenie prywatne.
Marzyłam o takim prywatnym wyposażeniu, ale początkowo bariery finansowe były dość wysokie.
Z czasem zaczęłam od tańszych egzemplarzy ale dopiero za trzecim podejściem udało mi się kupić taki model, który uważam za dobry.
***
Pierwszy laptop outdoor-owy był bezmarkowym produktem, ślamazarnie działającym. Dzięki niemu poznałam tajniki łączenia się bezprzewodowego na ćwiczeniach w terenie, które kilkakrotnie wykonałam w jednej z warszawskich księgarń oferujących bezpłatny dostęp do internetu oraz centrum handlowym. O ile szybkość łączenia w księgarni była w miarę przyzwoita, to ślamazarność bezpłatnego łączenia w centrum handlowym była tak duża, że prawie wyczerpała się bateria zanim zdołałam uzyskać połączenie z Internetem. Dało mi to do myślenia. Gdy wybrałam się w jedna z pierwszych laptopowych podróży z moim ślamazarnym laptopem wiedziałam, że musi być podłączony do kontaktu.
***
Siedziałam sobie w wiedeńskim hotelu i odpisywałam na maile. Niespodziewanie mój laptop wydał dziwny dźwięk uujp.. i złowieszczo zgasł.
Wyglądał na padniętego w 100%. Pomyślałam, że nic już z niego nie będzie i aby nie obciążać bagażu ręcznego wrzuciłam padnięty laptop do bagażu głównego - miękkiej torby na kółkach. Sprzęt przejechał się w luku bagażowym na trasie Wiedeń- Warszawa i nie oczekiwałam, że jakakolwiek reanimacja będzie skuteczna. Tymczasem w domu okazało się, że wyjęcie i ponowne włożenie baterii przywróciło laptopowi życie i służy on do dziś, choć cudów nie można oczekiwać.
***
Drugi model jest bliski ideałowi miał bardzo dobrą klawiaturę - sympatyczny kształt klawiszy i duże białe oznakowanie liter na czarnym tle. Producenci większości laptopów najwyraźniej nie traktują poważnie faktu, że klawiatura służy do pisania! Dają mało skontrastowane kolory pomiędzy napisami i klawiszami, które potrafią mieć jakieś odblaskowe kolory. Patrząc na taka klawiaturę mam wrażenie, że jej konstruktorzy przypuszczają iż ludzie używają tylko klawisza "enter". Poza klawiaturą miał dobrą wielkość ekranu, Windowsy Business, oraz przyzwoitą szybkość i właściwie na tym zalety się kończą. Mankamentem była waga około 2 kg i krótki czas życia baterii, zwłaszcza w wersji 3 komorowej. Po dokupieniu baterii 6 komorowej parametry nieco poprawiły się.
***
W zasadzie to co piszą producenci o czasie pracy baterii należy podzielić na dwa i dopiero wtedy otrzymujemy rzeczywisty czas jej pracy.
Mając już komputer prawie dobry ciągle wzdychałam do idealnego, jednak wysokie ceny czyniły rzecz poza zasięgiem możliwości. Za każdym razem gdy oglądałam kolejne modele nakręcałam się coraz bardziej i ponieważ stan ten nie mijał pewnej grudniowej soboty dokonałam zakupu w promocyjnej cenie dającej się zaakceptować.
***
Poza znakomitą wagą, która znacząco obniżyła obciążenie mojego plecaka, drugim najbardziej rzucającym się w oczy parametrem jest odwzorowanie kolorów, a zieleni w szczególności. Klawisze wydawały mi się zbyt niskie i mające słabo skontrastowane oznakowanie, ale w praktyce okazały się akceptowalne. Po jakimś czasie użytkowania modelu zbliżonego do ideału, ale nim nie będącego, bez specjalnej przyjemności ( przez krótki klawisz shift i zły kontrast liter) wręczyłam go w charakterze prezentu i został dobrze przyjęty przez następną użytkowniczkę.
***
Po jakimś czasie zobaczyłam prawdziwy ideał i nie mogłam oprzeć się pokusie - usunięte były wszystkie usterki występujące w poprzednim modelu - klawisz shift miał normalną długość, litery właściwy kontrast i nie było pomylone oznakowanie ważnego w końcu klawisza @ jakimś bzdurnym znakiem ("). A do tego bateria pracowała cale 6 godzin, choć w informacji technicznej zapewniano o dłuższym czasie.
Chrzest bojowy Prawdziwy Ideał przeszedł podczas wyjazdu do Olsztyna, w myśl zasady, że dla flashpackera nie ważne jest w istocie gdzie on wyjeżdża lecz liczy się możliwość pobawienia się swoimi high -tech zabawkami poza domem. Laptop spisał się na piątkę i chyba mam wreszcie spokój wewnętrzny w obszarze "laptop outdoorowy".
***
Trochę to trwało, niemało kosztowało - szczęśliwie znaleźli się chętni do zagospodarowania moich poprzednich laptopów, którzy nie widzieli usterek dostrzeganych przeze mnie.


5 Comments
gonia tekst doskonały, czyta siejak bajkę i jak kryminał jednocześnie!cmok- cmok robi krajowy smok!
gonia · 2011-01-23: 04:32
wfrnk Seems like a lot of writing inspiration lately... :-)
wfrnk · 2011-01-23: 06:48
mimax2 Did you notice portuguese words in my text "ponto de taxi" and "obrigado"?
mimax2 · 2011-01-23: 07:12
finbarr interesting !!
finbarr · 2011-01-23: 09:45
dreamie rewelacja. tak jak napisała gonia - czyta się jak dobrą powieść!
dreamie · 2011-05-12: 03:37
You must be logged in to comment!
Views: 474
pixel
Tagged: laptop higtech toys
« 
pixel
 »
pixel