Join Photoblog!
pixel
« 
pixel
«  
  »
pixel
S M T W T F S
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28
 »
pixel

49. Podróż do Orlando na kongres American Heart Association 2007

2011.02.27
pixel
#1
Bilety z naszej długiej podróży
pixel
#2
Na lotnisku w NYC mieliśmy dużo przygód - 1,5 godziny czekaliśmy na informację czy będzie dla nas miejsce w samolocie do Paryża
pixel
# 3
Gdzieś nad Atlantykiem
pixel
# 4
Gdzieś nad Stanami Zjednoczonymi
pixel
# 5
Część salonowa naszego apartamentu hotelowego
pixel
Długi tor z przeszkodami

Gdy spoglądam na trasę jaką pokonaliśmy aby trafić na obrady American Heart Association to upewniam się w przekonaniu, że to zajęcie dla amatorów długich biegów z przeszkodami.

Nasza trasa w obie strony była następująca: Warszawa – Amsterdam – Atlanta – Orlando –Nowy York –Paryż- Warszawa. Początkowo organizatorzy przewidywali 1 dniowy pobyt na konferencji prasowej i trochę czasu mi zajęło wytłumaczenie, że możemy się spóźnić przy takim grafiku podróży i nie dojechać na czas. Po dłuższych dyskusjach udało się ustalić, że musimy przyjechać jeden dzień wcześniej aby być na czas. W Amsterdamie pobraliśmy słynna lekcję kto to jest kolega od pracownika odpytującego podróżnych przed wpuszczeniem ich na pokład samolotu. Zdaniem owego pracownika jeżeli ktoś ma do wykonania wspólne zadanie to „robi razem biznes” i pojecie „kolega z pracy” znane w języku polskim i powszechnie używane jest niedozwolone. Kolega to ten z którym spotkaliśmy się prywatnie i gdy jedna z naszych współtowarzyszek podróży powiedziała koledzy z pracy została zapytana kiedy ostatni raz widzieliście się prywatnie?. Szok dla organizmu odpytywanej był spory, ale gdy dziś patrzę z perspektywy czasu to pewnie pracownik ów zadawał kolejne pytania z scenariusza postępowania, którego został nauczony na odpowiednich szkoleniach. Pytania robią wrażenie na odpytywanych, ale podobno należy na nie spokojnie odpowiadać, wtedy wywiera się pozytywne wrażenie.

Dolecieliśmy do Stanów Zjednoczonych, przecwałowaliśmy przez wielkie lotnisko w Atlancie ( chyba korzystając z jakiegoś pociągu widmo) i dojechaliśmy do Orlando wieczorową porą. W sumie w hotelu byliśmy przed północą. Tam recepcja ani rusz nie mogła zrozumieć, że w tej podróży towarzyszy mi mój mąż i usiłowali nas zakwaterować oddzielnie. Dopiero metodą obrazkową udało mi się to wytłumaczyć.

Tłumaczenie brzmiało mniej więcej tak:
Ja jestem Mrs Knypl. To jest Mr Knypl. Jesteśmy małżeństwem. Musimy zamieszkać w jednym pokoju. Metoda prostych amerykańskich kroków objaśniłam recepcjonistce motywy chęci zamieszkania w jednym pokoju razem z mężem i w końcu dotarliśmy do obszernego apartamentu, składającego się z części sypialnej oraz gabinetowej.


3 Comments
gonia co za przygody, prawdą bez gadania jest przysłowie,że podróże kształcą!w Ameryce widocznie małżeństwa śpią osobno....
gonia · 2011-02-27: 08:40
finbarr Like the last shot !
finbarr · 2011-02-27: 09:28
livelovelaugh I find it amazing that you saved your tickets and boarding pass. Nice shots. :)
livelovelaugh · 2011-02-28: 01:07
You must be logged in to comment!
Views: 603
pixel
Tagged: atlanta us cardiology congress medicine
« 
pixel
 »
pixel