Join Photoblog!
pixel
« 
pixel
«  
  »
pixel
S M T W T F S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 »
pixel

141.Londyn 1997 w zbliżeniu

2011.05.30
pixel
# 1
Pokusie sfotografowania się na tle Big Bena nie oprze się nikt.
pixel
# 2
Ani kupienia czapeczki z napisem London.
pixel
# 3
Albo takiego kubka?
pixel
# 4
Siedziba redakcji The Lancet
pixel
# 5
Pamiętam, że te eleganckie tabliczki zrobiły na mnie spore wrażenie. Dziś redakcja ma wiele adresów, także w USA oraz Chinach i jest wielkim międzynarodowym biznesem, preferującym kontakty on line. Mnogość różnych działów sprzedaży wskazuje, że jeżeli chcesz kupić powierzchnię reklamową na łamach pisma The Lancet jesteś bardzo mile widzianym, autorzy są mniejszym dodatkiem do reklamy.
pixel

Powitanie 1998 roku w Londynie

Dzięki odnalezionym skarbom czyli szpargałom dokumentującym nasze podróże udało mi się również odtworzyć szczegóły naszego wyjazdu do Londynu. Nie bardzo pamiętałam dlaczego właśnie to miasto wybraliśmy. Sądzę, że powodem była dostępna w tym czasie oferta British Airways pod nazwą London Mini – Stay, a jak się okazuje nadal będąca w sprzedaży.

W skład oferty wchodził przelot liniami British Airways, pobyt w hotelu i karta wieloprzejazdowa Visitor Travelcard. Wylecieliśmy 30.12.97 BA 849. Jeden bilet kosztował 326 usd x 3= 972 usd. Noclegi dla wszystkich osób w ramach tej oferty kosztowały 540 usd. Karty wieloprzejazdowe kosztowały 172 usd. Razem 1684 usd. Po ile były w 1997 roku dolary? Na portalu www.money.pl znajdujemy zapiski archiwalne z których wynika, że 1 usd wynosił 3,54 pln, czyli w złotych zapłaciliśmy za przelot, hotel i przejazdy 5961,36 pln. Dużo! A do tego kupiliśmy sobie upominki: dla Kate czapkę z napisem London, dla męża kubek z aluzyjnym napisem, a ja kupiłam sobie suszarkę marki Boots, która chyba kosztowała 12 funtów. Dziś kosztuje 13 funtów co za stabilność ceny!
Powiedzmy, że jeszcze 1000 pln wydaliśmy na miejscu. Daje to sporą kwotę 8000 pln wydanych na tę podróż – na jej sfinansowanie przeznaczyłam najlepsze z otrzymanych w swoim życiu honorarium. Była to kwota 10 000 pln za pół strony tekstu, którą pewien nierozważny wydawca splagiatował. Przypadkowo dzieło plagiatora trafiło w moje ręce ( był to poradnik dla pacjentów z nadciśnieniem tętniczym dystrybuowany w całym kraju). Wydawca ów był na tyle niefrasobliwy, że nie zmienił w tekście ani przecinka ani jednej litery, jak dziś powiedzielibyśmy zastosował metodę ctr+c+wklej. Początkowo, gdy zwróciła się z żądaniem zapłacenia zaległego honorarium jak to określiłam, był równie nonszalancki i beztroski jak przy popełnianiu plagiatu. Po kilu rozmowach, w których roztoczyłam mu wizję konsekwencji niezapłacenia zaległego honorarium, zmienił zdanie. Płakał i płacił. Były to spore pieniądze, zarobione i lekko i ciężko. Wprawdzie nie spracowałam się dużo na tekstem, ale rozmowy nie należały do miłych i wymagały sporo stanowczości.

Wracaliśmy 04.01.98 BA 852 teoretycznie o 16:50, w praktyce mieliśmy spóźnienie.

Zwiedziliśmy to co każdy turysta powinien w Londynie zobaczyć, a więc British Museum, Parlament, Downing Street, Big Bena, Tower Bridge, Oxford Street i dodatkowo zobaczyliśmy gdzie mieści się redakcja pisma The Lancet.



4 Comments
mallusatish Very nice,wonderful!!
mallusatish · 2011-05-30: 04:55
jet28 Love the coffee mug :-))
jet28 · 2011-05-30: 08:28
Carley I'm enjoying your travels!
Carley · 2011-05-30: 17:07
livelovelaugh Love these shots. :)
livelovelaugh · 2011-05-30: 23:35
You must be logged in to comment!
Views: 492
pixel
Tagged: london travel
« 
pixel
 »
pixel