Join Photoblog!
pixel
« 
pixel
«  
  »
pixel
S M T W T F S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 »
pixel

pACTA sunt servanda?

2012.01.25
pixel
# 1 Nie milką dyskusje wokół ACTA. Pojawiają się znakomite znaki graficzne symbolizujące ruch sprzeciwu.

Oto wypowiedź prof.Łętowskiej

Rząd ma rację, że ACTA bezpośrednio nic nie zmienia. Ale jest to argument tak prostacki z prawnego punktu widzenia, że aż podejrzany. Czy można aż tak nie widzieć problemów, które stworzy? ACTA jako akt prawa międzynarodowego zobowiązuje państwa do zapewnienia konkretnych warunków dochodzenia ochrony praw I poziomu ich ochrony. Te warunki są niepokojące. Gdy umowa ACTA będzie podpisana, to sygnatariusze będą pytać Polskę, jak ją realizuje. Będzie presja, że umowa została zawarta i trzeba ją implementować. I to tak, jak ten naciskający to rozumie.

Więcej tu

pixel
# 2 Nie ma pewności że minister R. Sikorski nadal będzie dziękował hakerom, jak to czynił dwa dni temu.
pixel
# 3 Strona ministra R.Sikorskiego obecnie nie działa
pixel
# 5 Internauci biją na alarm! WWW czyli World War Web!
W GW ciekawa wypowiedź:

Najciekawsza jest rozmowa z Piotrem Cichockim, antropologiem internetu, który wyjaśnia, że młodzi użytkownicy sieci naruszając prawa autorskie wcale nie mają poczucia, że coś kradną. Oni wychodzą z założenia, że jak coś jest, to się z tego po prostu korzysta. Ale to jest kradzież - upiera się dziennikarz, Grzegorz Szymanik. " Jest to kradzież - odpowiada Cichocki - ale w przypadku informacji, kultury nie możemy się posługiwać takimi samymi kategoriami jak w przypadku zasobów materialnych. To, jak współcześnie rozumie się sprzedaż i wymianę kultury, wydaje się dość nowym wynalazkiem. Opisywał to na podstawie kultury Stanów Zjednoczonych Henry Jenkins. Mówił, że w XIX wieku kultura ludowa nie miała właściciela. Pieśni były wymieniane pomiędzy wsiami, a na podstawie tekstów literackich powstawały wiejskie ballady. Profesjonalizacja i zastrzeganie treści pojawiło się wraz z przemysłem kulturowym. Śpiewacy stali się wokalista mi, a stali się dzięki temu, że ich utwory nadawały rozgłośnie radiowe, telewizje, odtwarzano je z płyt. Sytuacja się zmieniła, gdy w domach pojawiły się komputery, dzięki którym każdy może edytować dźwięk, film, tekst, miksować, remiksować, dzielić się tym. Kultura oddolna powraca, a przemysł kulturowy zaczyna być zagrożony. Twórcze rozwijanie różnego rodzaju produkcji w internecie jest na krawędzi legalności. Ale może to pojęcie legalności nie bardzo pasuje do rzeczywistości? Relacje między produkcją a konsumpcją się zmieniają i nie wiemy, w którą stronę to pójdzie."
Linki do GW działają napadowo.


pixel
3 Comments
finbarr Like the last shot,
finbarr · 2012-01-25: 17:19
dreamie Kilka miesięcy temu w Polityce był wywiad z jakimś znanym amerykańskim profesorem, którego nazwiska nie pomnę, o wydźwięku dokładnie takim samym jak ten z Piotrem Cichockim. Gość zapowiadał nadchodzącą rewolucję związaną z prawami autorskimi, mówił że koncepcja ta jest przestarzała. I nie trzeba było długo czekać...
dreamie · 2012-01-26: 04:27
mimax2 Współczesna koncepcja praw autorskich pasie pośredników pomiędzy autorem a czytelnikiem. Pośrednicy to z reguły korporacje, pośrednik to także państwo. Jeżeli cena książki, takiej w miękkiej okładce, powiedzmy około 200 stron objętości, wynosi 30 pln - to ja jako autorka zarobię na niej 3 pln! I to w majestacie prawa zwanego Ustawą o prawach autorskich. Jeżeli napotkam na swej drodze chciwego wydawcę to podsunie mi umowę w której pozbędę się praw autorskich na jego rzecz w całości. Wydawcy nie lubią podpisywać umów z świadomym autorem, który proponuje licencję niewyłączną na prawa autorskie. Tak więc mój dylemat - czy zarobić 3 pln na jednym egzemplarzy książki, którą właśnie napisałam jest malutki, głośno w mojej niby-to-obronie krzyczą ci, którzy zgarną pozostałe 27 pln czyli 90% ceny. I o te 90% które pożrą pośrednicy toczy się gra, no bo przecież nie o moje autorskie 10%.
Zdarzyło mi się napisać jedne tekst ( Co czyni ojca dobrym?) oraz przetłumaczyć drugi (Co czyni matkę dobrą?) który doczekał się wielu cytowań w internecie ( z zaznaczeniem kto jest autorem) - nie dostałam z tego tytułu ani jednej złotówki honorarium i wcale nie boli mnie, że ktoś sięgnął po te teksty. Wręcz przeciwnie mam satysfakcję z faktu, ze podobały się czytelnikom. Czy gdybym sprzedała do nich prawa autorskie, nabywca tych praw nie uważałby, że jest poszkodowany to jest inna sprawa. Jego & Co. zysk jest 9 krotnie większy niż mój. Te proporcje są chore.
mimax2 · 2012-01-26: 04:51
You must be logged in to comment!
Views: 616
pixel
Tagged: poland sopa acta
« 
pixel
 »
pixel