27/02/2011. American Heart Association Annual Meeting - Orlando

by Krystyna Knypl February. 27, 2011 5639 views

Redakcyjna podróż do Orlando w 20o7 roku


Gdy spoglądam na trasę jaką pokonaliśmy aby trafić na obrady American Heart Association to upewniam się w przekonaniu, że to zajęcie dla amatorów długich biegów z przeszkodami.

Nasza trasa w obie strony była następująca: Warszawa - Amsterdam  - Atlanta - Orlando - Nowy York - Paryż - Warszawa. Początkowo organizatorzy konferencji prasowej przewidywali 1 dniowy pobyt na konferencji prasowej i trochę czasu mi zajęło wytłumaczenie, że możemy się spóźnić przy takim grafiku podróży i nie dojechać na czas. Po dłuższych dyskusjach udało się ustalić, że musimy przyjechać jeden dzień wcześniej aby być na czas i wypełnić swoje obowiązki dziennikarskie.

Podczas przesiadki w Amsterdamie pobraliśmy słynną lekcję od pracownika odpytującego podróżnych przed wpuszczeniem na pokład samolotu lecącego do Stanów Zjednoczonych na temat kim jesteśmy dla siebie. Pierwsze pytanie jakie otrzymaliśmy brzmiało:
-Kim jesteście dla siebie?
Szefowa naszej 3 osobowej delegacji odpowiedziała:
-Jesteśmy kolegami.
-A kiedy widzieliście się ostatni raz prywatnie? - zapytał się dociekliwy pogranicznik.
-Nie spotykamy się dla celów prywatnych, okresowo ze sobą współpracujemy i wtedy się spotykamy - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Aaaa, to wy nie jesteście kolegami, lecz robicie razem biznes - oznajmił pograniczny ekspert od spraw relacji między ludźmi.

Szok dla organizmu odpytywanych był spory, ale gdy patrzę z perspektywy czasu to pewnie pracownik ów zadawał kolejne pytania z scenariusza postępowania, którego został nauczony na odpowiednich szkoleniach. Pytania zadawane na granicy amerykańskiej robią duże wrażenie na odpytywanych, ale należy na te pytania odpowiadać spokojnie i zgodnie z faktami, wtedy wywiera się pozytywne wrażenie.

Pokonawszy trudy konwersacji, lotu transatlantyckiego, przecwałowaliśmy przez wielkie lotnisko w Atlancie i dotarliśmy w końcu do Orlando wieczorową porą. W hotelu byliśmy przed północą. Nie był to koniec niespodzianek, obsługa recepcja ani rusz nie mogła zrozumieć, że w tej podróży towarzyszy mi mój mąż będący w tej podróży także
kolegą z pracy i usiłowano zakwaterować nas w oddzielnych pokojach. Dopiero przekazu krótkich treści w krótkich zdaniach udało mi się to wytłumaczyć kto kim jest tym razem na potrzeby zakwaterowania w hotelu.

Tłumaczenie brzmiało mniej więcej tak:
Ja jestem Mrs Knypl. To jest Mr Knypl. Pracujemy razem jako dziennikarze, ale także jesteśmy małżeństwem. Musimy zamieszkać w jednym pokoju.

Szczęśliwie udało mi się przekonać recepcjonistkę dlaczego chcę zamieszkać w jednym pokoju z
kolegą z pracy i w końcu dotarliśmy do naszego pokoju hotelowego.

# 1

# 1

# 2

# 2

# 3

# 3

# 4

# 4

# 5

# 5

  Be the first to like this post
Join the conversation
2
There are 2 comments , add yours!
Livelovelaugh 8 years, 6 months ago

I find it amazing that you saved your tickets and boarding pass. Nice shots. :)

8 years, 6 months ago Edited
Finbarr 8 years, 6 months ago

Like the last shot !

8 years, 6 months ago Edited
Up
Copyright @Photoblog.com