13/06/2011. European Society of Cardiology Congress in Stockholm - 2001

by Krystyna Knypl June. 13, 2011 10277 views

Uciążliwe drobiazgi w wielkim świecie

Wypoczęta w Bułgarii w dniach 31.08 -06.09.2001 udałam się na kongres European Society of Cardiology do Sztokholmu. Był to jeden z bardziej pamiętnych wyjazdów z powodu znakomitej grupy współuczestników oraz miejsca, gdzie odbywał się gala dinner. Było nim słynne City Hall, w którego Sali błękitnej laureaci Nagrody Nobla są podejmowani obiadem przez parę królewską. Jakoś uszedł mojej uwadze ten punkt programu i do walizki nie zapakowałam odpowiedniego stroju. Uznałam więc, że muszę uzupełnić niedobory i pognałam na zakupy na słynną Drottinnggatan. Zakupy były bardzo udane i poza strojem wizytowym, który służy mi do dziś kupiłam jeszcze bardzo fajną zieloną kurtkę. Koszt był niemały, ale przyjemność noszenia jest niekończąca się z powodu świetnego kroju i jakości ubiorów.

Niestety nie mam żadnych zdjęć z tego uroczystego obiadu - chyba byłam przejęta samą lokalizacją, poszukiwaniem stroju, że już na fotografowanie nie starczyło mi energii.

Dojazd na obrady był dość skomplikowany, bowiem centrum kongresowe jest położone poza Sztokholmem, trzeba dojeżdżać pociągiem, a powrót odbywał się po zakończeniu obrad w strasznym tłoku. Centrum kongresowe bezosobowe. Także samo nie utkwił mi w pamięci koncert na otwarcie obrad. Gdy wędrowałam do kolejki podmiejskiej, zawsze mijałam przy sklepie ze sprzętem turystycznym wystawionego jelenia, za kolejnym razem poprosiłam o sfotografowanie przy zwierzęciu.


Hotel Scandic w Sztokholmie


Mój pokój z widocznym panelem sterowania powietrzem czyli prehistorycznym systemem klimatyzacji



Nie dość, że hardcore'owe wnętrze, to jeszcze personel miał idée fixe na punkcie tego, że goście o niczym innym nie marzą, tylko o podkradaniu napojów z barku, na który była założona papierowa plomba (ta niebieska przywieszka na pierwszym planie). Zrobiłam zdjęcie, bo nigdy wcześniej ani nigdy potem nie widziałam takiej durnoty i braku manier wobec gości..




Gdyby hece z plombowaniem barku i widok takiego sympatycznego zwierzęcia na ulicy zdarzył się w tzw. kraju socjalistycznym, to każdy podróżujący powiedziałby dzicy ludzie, a po ulicach chodzą dzikie zwierzęta.

Gdyby nie uroczysta kolacja w sali gdzie podejmowani są gala dinner laureaci Nagrody Nobla, to mogłabym powiedzieć, że nie był to ciekawy wyjazd…


  Be the first to like this post
Join the conversation
5
There are 5 comments , add yours!
Veronica 6 years, 6 months ago

ha ha ha faktycznie dzicy...

6 years, 6 months ago Edited
Jendayee 6 years, 6 months ago

Looks like your life from one congress to another, and mine are alike :)))

6 years, 6 months ago Edited
Mallusatish Reddy 6 years, 6 months ago

Very nice and interesting post~!~

6 years, 6 months ago Edited
Finbarr 6 years, 6 months ago

Interesting !!

6 years, 6 months ago Edited
Marzena Jozefczyk 6 years, 6 months ago

Wiesz, ja bym w zupełności zrozumiała te "cozy" warunki, gdyby cena tego przybytku wynosiła 1/10 tego co opisałaś. Ale widać, że "cozyness" to też zjawisko ogólnoświatowe i oznacza przepłacanie na nory zwane hotelami :)

6 years, 6 months ago Edited
Up
Copyright @Photoblog.com