4/09/2017. Today is the 37th anniversary of our wedding

by Krystyna Knypl September. 04, 2017 165 views

Współczesne czasy są nastawione na sukces, zdobywanie nowych umiejętności i niepoddawanie się przeciwnościom losu. Co więcej trzeba umieć o kolejnych zawirowaniach, wcieleniach i zakrętach odpowiednio opowiadać. Po pisaniu życiorysów a la PRL, a la wczesna demokracja, wersja dla zagranicy, spróbujmy wersji zgodnej z duchem współczesnej epoki globalizmu.

Szlachecki rodowód po mieczu

Krystyna Knypl ( nazwisko panieńskie Łapińska) urodziła się w 1945 roku na Podlasiu.

Dokument potwierdzający szlacheckie korzenie

Dokument potwierdzający szlacheckie korzenie

Korzenie rodziny ze strony ojca prowadzą do szlacheckiego rodu założonego przez Wincentego Anastazego Łapińskiego, który w roku 1855 przedstawił Heroldyi Królestwa Polskiego dokumenty potwierdzające iż jego szlachecki rodowód sięga roku 1765.

Korzenie ze strony matki prowadzą do Ksawerego Konopackiego uważanego za założyciela Nowej Pragi. Był on naczelnikiem Sekcji Wydziału Górnictwa przy Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu w Warszawie. Siedziba miejsca pracy Ksawerego to Pałac Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu przy Placu Bankowym w Warszawie.

Rozglądając się dookoła placu zauważymy pomnik Juliusza Słowackiego. Dlaczego w tym miejscu postawiono pomnik Wieszcza? Otóż w latach 1829 – 1831 pracował on jako aplikant we wspomnianej Komisji. Może znali się z Ksawerym, a może był on szefem Słowackiego? Historycy szukają w archiwach bardziej szczegółowych danych na ten temat.

Ksawery trafnie przewidział znaczenie budowanej w XIX wieku Kolei Warszawsko – Petersburskiej wykupując obszerne grunta na Pradze, które następnie rozparcelował i sprzedawał chętnym do osiedlenia się na tamtych terenach. Na jednym z placów zbudował okazały budynek zwany Pałacykiem Konopackiego.

W grudniu 1862 ukończono budowę całej trasy: Petersburg – Gatczyna – Ługa – Psków – Dźwińsk – Wilno – Białystok – Łapy – Warszawa i oddano linię kolejową do użytku. Od tego czasu datuje się szybki rozwój warszawskiej dzielnicy Praga.

Zauważmy, że trasa kolei Warszawsko –Petersburskiej przebiega przez rodzinne miasteczko Krystyny czyli Łapy! Cóż za symbolika! A więc nie tylko telefony ale także Railways connecting people!

Kraj lat dziecinnych

Powróćmy jednak do lat 50 tych i dzieciństwa na Podlasiu. Na fotografii wykonanej w słynnym salonie fotograficznym Władysława Piotrowskiego widzimy elegantkę z dużymi oczami i jasnymi falującymi lokami.

Łapy około 1947 roku

Łapy około 1947 roku

Kolejna fotografia z dzieciństwa Krystyny wskazuje, że prezentuje się ona równie interesująco w stroju wizytowym do fotografii jak i w roboczym stroju do piaskownicy.

Wysokie Mazowieckie około 1947/48

Wysokie Mazowieckie około 1947/48

Co więcej ma talent do bycia front woman! Wczesne opanowanie tej umiejętności przydało się po latach, gdy Krystyna została redaktor naczelną Gazety dla Lekarzy. Wiadomo nie od dziś, że Diabeł ubiera się u Prady i wszystkie redaktor naczelne to elegantki, że ho! ho!

Drugie zdjęcie było zrobione w Wysokim Mazowieckiem, gdzie rodzice Krystyny pracowali w miejscowym liceum. Ojciec był dyrektorem, a matka nauczycielką języka polskiego.

Wkrótce potem, w 1948 roku rodzice przenieśli się do Warszawy, gdzie matka objęła stanowisko kierowniczki bursy studenckiej „Dziekanka” przy Krakowskim Przedmieściu.

Dziekanka

Dziekanka

Ojciec pracował jako księgowy w stowarzyszeniu wyższej użyteczności publicznej o nazwie „Towarzystwo Burs i Stypendiów”. Matka Halina zainspirowana rozmowami ze studentami mieszkającymi w Dziekance zaczęła uczęszczać na wykłady na Uniwersytecie Warszawskim, początkowo jak wolny słuchacz wykładów tak wybitnych profesorów jak Witold Doroszewski czy Artur Sandauer. Po zdaniu dwóch egzaminów została przyjęta na wydział polonistyki i uzyskała tytuł magistra na podstawie pracy o twórczości Aleksandra Fredry. Po ukończeniu studiów podjęła pracę jako redaktor w Państwowym Zakładzie Wydawnictw Lekarskich przy ulicy Długiej . Krystyna wpadając do matki pod koniec dnia pracy miał okazję poznać przyszłych luminarzy medycyny takich jak prof. Bogdan Kamiński czy prof. Artur Dziak, którzy będąc wówczas studentami dorabiali w wydawnictwie. Także opowieści o innych autorach wydawnictwa, wybitnych profesorach medycyny, czy obecne w domu egzemplarze książek medycznych redagowanych przez matkę, takich jak „Historia medycyny” Władysław Szumowskiego, niewątpliwie miały wpływ na wybór studiów lekarskich przez Krystynę.

Podczas wakacji powracała ona chętnie do rodzinnego miasteczka korzystając z zaproszenia cioci Frani osoby pobożnej, wielkiego serca i szlachetności, a także miłośniczki zwierząt. Ciocia Frania miała także talent matematyczny, z którego korzystały wszystkie okoliczne dzieci. Jak wspomniała po latach Henia koleżanka z lat dzieciństwa – nie było takiego równania matematycznego, którego ciocia Frania nie potrafiłaby rozwiązać.

Ciocia Frania

Ciocia Frania

Ciocia zawsze miała w swym gospodarstwie konia, krowy, owieczki oraz kota. Jeden kotów znany był z tego, że odprowadzał ciocię do kościoła na poranną Mszę Świętą. Kot po odprowadzeniu cioci wracał do domu, siadał na wysokim słupku ogrodzenia i czekał na jej powrót z kościoła.

Poranne przeganianie krów z obory na pastwisko oraz powrót pod wieczór były ceremonią trwale wpisaną w miejscowe obyczaje, a uczestnictwo w nich ulubionym zajęciem córki Katarzyny, która wiele wakacji spędziła w rodzinnej miejscowości swojej matki.

Owieczki, które początkowo pasły się z krowami na łąkach nad Narwią, z czasem skubały trawę w przydomowym ogrodzie.

Dom cioci Frani

Dom cioci Frani

Edukacja i początki pracy

Krystyna jest absolwentką Liceum im. Czackiego, które w jej szkolnych czasach mieściło się przy ulicy Karowej w Warszawie. Po zdaniu matury odbyła w latach 1962 - 1968 studia na wydziale lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Po 5 roku była laureatką konkursu na wzorowego studenta. Pracę w zawodzie lekarza rozpoczęła w kwietniu 1968 roku w Państwowym Szpitalu Klinicznym nr 1 w Warszawie.

Po ukończeniu stażu podyplomowego kontynuowała pracę w zawodzie w ramach studiów doktoranckich, które zakończyła uzyskaniem tytułu doktora nauk medycznych na podstawie pracy „Zastosowanie ultrasonokardiografii do oceny stanu czynnościowego mięśnia sercowego” w 1974 roku. Jest specjalistą chorób wewnętrznych II stopnia.

Swą wiedzę o ultrasonokardiografii pogłębiła na seminarium w Londynie, podczas którego miał okazję obserwować pionierskie badanie zastawki t. płucnej przez prof. Arthura E. Weymana. Zachwycona nowymi w owych latach możliwościami diagnostycznymi po powrocie do kraju zachęciła Adam Torbickiego , będącego wtedy na początku swojej znakomitej kariery lekarskiej, do zajęcia się badaniem zastawki płucnej. Rekomendacja tematu i wybór osoby okazały się być niezwykle trafne – prof. Adam Torbicki stworzył system leczenia chorych z nadciśnienie płucnym w Polsce, jest także autorem wielu cenionych artykułów, wytycznych i podręczników z tej dziedziny.

Poza usługową pracą lekarską prowadziła także zajęcia w języku rosyjskim ze studentami przyjeżdżającymi z Erewania na praktyki wakacyjne. Została ponadto zaproszona do wygłoszenia wykładu "Zastosowanie leków blokujących receptory adrenergiczne beta w leczeniu schorzeń układu krąźenia" na Nowosybirskim Uniwersytecie Państwowym w słynnym miasteczku akademickim Akademgorodok podczas Tygodnia Leków Polskich w 1975 roku.

Kabała stawiana przez matkę

Matka Krystyny była nie tylko polonistką, znawczynią literatury ojczystej ale także znakomitą kabalistką. Podczas wojny trafnie stawiała kabałę zatroskanym rodzinom przewidując losy osób walczących na froncie czy więzionych w niemieckich obozach koncentracyjnych.

Stawiała też kabałę swojej córce Krystynie prognozując przebieg egzaminów oraz kolokwiów, jednak ulubioną przepowiednią matki było stwierdzenie „ty to sobie męża wyleczysz”. Krystyna nie bardzo dawała wiarę słowom matki, ale okazało się, że była to słuszna przepowiednia, bowiem wyszła ona za mąż za swojego pacjenta! Podczas jednego z dyżurów przyjęła do szpitala redaktora pisma „Przegląd Techniczny” z wrzodem dwunastnicy i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Pacjent początkowo trafił pod opiekę jednej z koleżanek, ale gdy szła ona na urlop został ponownie skierowany pod opiekę Krystyny.

Redakcja „Przeglądu Technicznego” mieściła się wówczas przy ulicy Czackiego, a Krystyna pracowała dodatkowo jako lekarz zakładowy w Hotelu Victoria przy ulicy Królewskiej. Intrygująca jest zbieżność patrona liceum Krystyny i ulicy, przy której mieściła się redakcja Mieczysława.

Przypomnijmy, że Tadeusz Czacki był wybitnym mężem stanu i członkiem Komisji Edukacji Narodowej, a także współtwórcą Konstytucji 3 Maja. Niezwykłe fluidy musiały przepływać w trójkącie pomiędzy ulicami Karową, Królewską i Czackiego! Redaktor Mieczysław zapewne w następstwie oddziaływania owych tajemniczych fluidów po roku rozmyślań zadzwonił do swojej lekarki prowadzącej, a następnie brawurowo umówił się z nią na …. nie, nie na badanie kontrolne w klinice, lecz na randkę w kawiarni Hotelu Europejskiego. Po 2 tygodniach codziennych randek i wręczania na każdej z nich bukietu kwiatów oświadczył się oznajmiając znienacka "mogłabyś nosić podwójne nazwisko..."

Po 3 miesiącach narzeczeni stanęli na ślubnym kobiercu przed obliczem urzędniczki USC. Krystyna jako zwolenniczka tradycyjnych zwyczajów wybrała jedno nazwisko.

Po jedenastu miesiącach przyszła na świat ich córka Katarzyna. Z uwagi konieczność stosowania diety bezmlecznej i bezglutenowej Krystyna udała się na blisko 4 letni urlop wychowawczy.

Na urlopie wychowawczym, przygotowujemy bezglutenowy chleb

Na urlopie wychowawczym, przygotowujemy bezglutenowy chleb

Nie każdemu jest dany talent kabalarski

Medyczne sfery szpitalne reprezentowane przez koleżanki bezgranicznie zatopione w złudnym wyobrażeniu robienia kariery naukowej rwały włosy z głów recytując mantrę „zgłupiejesz na tym urlopie wychowawczym i nikt cię nie będzie znał”.

Krystyna wyznaje zasadę, że jeśli komuś jest sądzona kariera to go nie minie. Nie dość, że odbyła długi urlop wychowawczy, to jeszcze zmieniała pracę z oddziału chorób wewnętrznych na przychodnię przyszpitalną dla pacjentów z nadciśnieniem tętniczym. Pozwoliło to jej zrezygnować z dyżurów całodobowych i dzięki temu starannie wypełniać obowiązki matki Polki.

W procesie tym była aktywnie wspierana przez męża Mieczysława, bowiem trudno od kobiety oczekiwać, że wytłumaczy dziecku matematykę lub pójdzie z nim na sanki aby zjeżdżać z górki i turlać się w śniegu. Przykład zjeżdżania na sankach jest przywołany nie bez powodu, bowiem Katarzyna po latach zapytana przez matkę od kiedy pamięta rodziców odpowiedziała:

- Ciebie pamiętam od zawsze.

- A co pamiętasz?

- Ty byłaś duża, a ja byłam mała.

- A od kiedy pamiętasz ojca?

- Jak przychodził aby odebrać mnie z przedszkola , z sankami, i potem szliśmy zjeżdżać z górki w parku.

Katarzyna pod kierunkiem ojca wcześnie zaczęła wdrażać się do pracy dziennikarskiej :)

Katarzyna pod kierunkiem ojca wcześnie zaczęła wdrażać się do pracy dziennikarskiej :)

Rezultatem tego starannego procesu wychowawczego jest znakomita osobowość Katarzyny, jej wszechstronne wykształcenie (wydział marketingu i zarządzania Akademii im. Leona Koźmińskiego oraz slawistyka na Uniwersytecie Warszawskim), znajomość kilku języków obcych, gra na instrumentach muzycznych, malowanie obrazów oraz trafne wybory życiowe.

Do tych ostatnich trzeba zaliczyć niewybranie medycyny jako zawodu. Pozwala to na spokojne realizowanie pięknego macierzyństwa dwójki dzieci 9 letniej Helenki i 2 letniego Henia. Helenka zapytana kim chce być jak dorośnie odpowiada – pisarką! Plan ten spotyka się z entuzjastyczną akceptacją babci Krystyny.

Fascynujące jest to, że Katarzyna nigdy nie podnosi głosu na swoje dzieci, a Henio gdy coś spsoci sam z szelmowskim uśmiechem mówi „no, no, no Heniu!”.

Jest to znakomity przykład jak wspaniałe sukcesy wychowawcze osiąga Katarzyna. W dziele tym wspaniale wspiera ją mąż Maciej. Okresowego wsparcia organizacyjnego udziela także Krystyna i Mieczysław w ramach nieformalnej organizacji „Dziadkowie bez Granic”, którą stworzyli w związku z pracą ich zięcia i córki w różnych krajach. Organizację „Dziadkowie bez Granic” charakteryzuje mobilność, skuteczność oraz umiejętność pracy w różnych warunkach. Zrobienie zakupów w Algierze, wyprawa do Oranu, odprowadzenie wnuczki do szkoły w Paryżu, wydanie Przyjęcia Bagietkowego czy sprawne zapakowanie kilkunastu paczek w ramach przeprowadzki międzykontynentalnej są w ich ofercie.

Działają podobnie do „Lekarzy bez Granic” w każdych warunkach. Analogia jest nie bez powodu bowiem Krystyna jest zaangażowana we wspieranie polskich wolontariuszy tej organizacji. Gdy będąca członkiem Kolegium Redakcyjnego Gazety dla Lekarzy dr Marta Florea pracowała przez 3 miesiące w Pakistanie łącza na Skypie pomiędzy Paryżem a Peszawarem były aktywne kilka razy w tygodniu.

Praca w poradni przyszpitalnej i nie tylko

Zatrudnienie w poradni nadciśnieniowej wiązała się głównie z pracą usługową, jednakże Krystyna potrafiła łączyć praktykę lekarską z pracą naukową i dydaktyczną. Pod jej kierunkiem troje młodych lekarzy wykonało prace naukowe na temat nadciśnienia, które zostały przyjęte do prezentacji na kongresach European Society of Hypertension w Mediolanie i Paryżu, a wspomniani koledzy otrzymali naukowe stypendia wyjazdowe.

W roku 2001 Krystyna otrzymała tytuł specjalisty European Society of Hypertension w uznaniu osiągnięć w dziedzinie hipertensjologii.

Komu kariera sądzona to go nie minie ;)

Komu kariera sądzona to go nie minie ;)

Rozwód z medycyną to jednak nie łatwa sprawa!

Od roku 2000 Krystyna kontynuowała praktykę lekarską w warszawskich prywatnych przychodniach lekarskich. Nowa formuła pracy pozwoliła na bardziej intensywne zajęcie się twórczością literacką i dziennikarską . W 2003 roku wydała debiutancką powieść „Maść tygrysia”. Czytelnicy przyjęli książkę bardzo życzliwie, co zachęciło Krystynę do kontynuowania aktywności literackich.

W związku z wprowadzenie specjalizacji z hipertensjologii Krystyna zdecydowała się w 2006 roku przystąpić do egzaminu z tej dziedziny medycyny. Udało się jej przekonać komisję egzaminacyjną, że nadciśnienie to dziedzina dobrze Krystynie znana, jednak bardziej niż pisanie recept na leki hipotensyjne pociągało ją pisanie felietonów, artykułów i książek. W latach 2006 - 2012 była felietonistą "Gazety Lekarskiej" wydawanej przez Naczelną Izbę Lekarską. Na łamach tego pisma stworzyła ponadto ponadczasowo słynną rubrykę „Rozszyfruj Receptę” w której pokazywała przykłady lekarskich hieroglifów, a czytelnicy nadsyłali rozszyfrowania. Obecnie jest felietonistką miesięcznika "Puls" wydawanego przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie. W ciągu swej praktyki lekarskiej i dziennikarskiej Krystyna publikowała swe artykuły łącznie na łamach 48 czasopism.

W 2012 roku rozpoczęła wydawanie „Gazety dla Lekarzy” – społecznościowego pisma non profit tworzonego przez lekarzy i ich rodziny, kontynuując jednocześnie pisanie artykułów dla prasy popularnej. Ze szczególnym zaangażowaniem Krystyna promuje zdrowy styl życia oraz dietę z ograniczeniem soli.

W uznaniu zasług na tym polu otrzymała w 2014 roku World League Award for Notable Achievments In Dietary Salt Reduction at the Population Level. Następnym laureatem tej nagrody w 2016 zostało The Portuguese Society of Hypertension w Lizbonie.

Podróże i akredytacje dziennikarskie

Otrzymana na gwiazdkę od chrzestnej Haliny w latach pięćdziesiątych piękna książka „Dookoła świata” wzbudziła w Krystynie nieprzemijającą chęć podróżowania. Po wielokroć oglądane ilustracje krajobrazów Afryki i Ameryki kusiły i powracały ciągle w wyobraźni. Realizację marzeń przyniosły lata dziewięćdziesiąte – Krystyna podróżowała do Afryki, w rejon Morza Śródziemnego. Prawdziwym wyzwaniem była podróż do Brazylii odbyta przez nią w związku z prezentacją 3 doniesień naukowych podczas kongresu Interamerican Society of Hypertension w Sao Paulo. Realizacja podróży była możliwa dzięki otrzymaniu przez Krystynę wyjazdowego grantu naukowego.

Po zakończeniu obrad odbyła ona osobiście przygotowaną, indywidualną podróż do wodospadów Iguazu. Podobnie w pojedynkę podróżowała do Australii na kongres transplantologiczny. Wielokrotnie odwiedziła Stany Zjednoczone.

Praca dziennikarska to pisanie, bywanie, komentowanie. W przypadku dziennikarza relacjonującego postęp wiedzy medycznej konieczne jest bywanie na kongresach i konferencjach oraz uzyskiwanie akredytacji na tych wydarzeniach, co związane jest z przedstawianiem udokumentowanego dorobku w relacjonowanej dziedzinie organizatorom kongresów.

Krystyna otrzymywała akredytacje takich towarzystw naukowych i organizacji jak American Society of Hypertension, World Congress of Cardiology, American Society of Cardiology, American Heart Association, American Society of Clinical Oncology, European Society of Cardiology, The Consumers, Health, Agriculture and Food Executive Agency przy Komisji Europejskiej w Brukseli (CHAFEA). Także uzyskiwała ona akredytacje od krajowych instytucji takich jak Sejm oraz Senat RP, Pałac Prezydencki, Polska Akademia Nauk. Krystyna udzieliła około 30 wywiadów dla stacji radiowych, telewizyjnych oraz prasy.

Ciekawą formą i jednocześnie poważnym wyzwaniem dla dziennikarza jest wywiad w języku obcym. Według Krystyny tekst jest efektem myśli osoby udzielającej wywiadu oraz słów użytych przez dziennikarza do przetłumaczenia tego co zostało zarejestrowane na nośnikach elektronicznych. Miała ona okazję sprawdzić się w tym zakresie robiąc wywiady między innymi z prof. Philippem Kotlerem, guru marketingu oraz prof. Louisem Ignarro, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny.

Innym rodzajem dziennikarskiego wyzwania okazało się zaproszenie do pisania felietonów w języku angielskim na największym portalu dla lekarzy www.sermo.com .

Od roku 2016 Krystyna pracuje jako "Sermo community columnist" i napisała dla tej największej internetowej społeczności lekarzy licznej 800 000 osób z 180 krajów, ponad 70 felietonów.

Hobby, zainteresowania i plany na przyszłość

Krystyna interesuje się fotografią i od 10 lat prowadzi jako @mimax2 fotoblog pod adresem www.photoblog.com/mimax2. Pod tym samym nickiem pisze felietony na Sermo. Kolekcjonuje wydania Małego Księcia w różnych językach.

Marzy o podróży dookoła świata, choć ostatnio zaczęła się zastanawiać nad odbyciem podróży Koleją Warszawsko – Petersburską.

Jej drugie marzenie to kurs tanga z Buenos Aires i wspólne tańce z mężem Mieczysławem, bowiem jedyne co im w życiu nie wychodzi to tańce ; ) Nie ustalili przed ślubem kto w tańcu prowadzi, dyskusja na ten temat trwa już 37 lat i końca nie widać!

Let's dance tango ;)

Let's dance tango ;)

  Be the first to like this post
Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com