26/10/2017. Za rok o tej porze w Paryżu - odcinek czwarty

by Krystyna Knypl October. 26, 2017 286 views

odcinek poprzedni https://www.photoblog.com/mimax2/2017/10/25/25102017-za-rok-o-tej-porze-w-paryzu-odcinek-trzeci/

16. Studia doktoranckie

Po zakończeniu stażu otrzymałam propozycję kontynuowania pracy na uczelni w postaci studiów doktoranckich ( 1970 -1973).

# 1 Elegantka / doktorantka ; )

# 1 Elegantka / doktorantka ; )

Zajęcia były w godzinach popołudniowych, niezbyt obciążające, można było je łączyć z badaniami i pracą na oddziale. Po pierwszym roku studiów musiałam zmienić temat pracy doktorskiej z powodu braku dostępu do sprzętu niezbędnego do wykonania badań.

Pisałam na maszynie i gdy zakończyłam pracę tak energicznie pociągnęłam wałek, że go wyrwałam. Pan naprawiający maszynę powiedział, że pierwszy raz spotkał się z takim uszkodzeniem. Najwyraźniej już wtedy rozpierała mnie energia twórcza:) Było i jest wiele objawów tej energii twórczej.

# 2 Mój doktorat

# 2 Mój doktorat

17. Specjalizacja z chorób wewnętrznych

Specjalizację I stopnia z chorób wewnętrznych uzyskałam w 1972 roku. Dokumentacja do specjalizacji nie była zbyt rozbudowana - obejmowała cztery strony formatu A4 z wpisami stażów kierunkowych. Był to staż z anatomii patologicznej i chorób zakaźnych, który mile wspominam. Podczas stażu zapisałam się do Lekarskiego Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy, gdzie można otrzymywać pożyczki - ważne, że bez procentów i bez żyrantów. Do tego czterostronicowego dokumentu dodawało się pracę poglądową - mogła być jakaś publikacja ogłoszona drukiem.

# 3 Szpital PSK nr 1 przy ulicy Nowogrodzkiej 59

# 3 Szpital PSK nr 1 przy ulicy Nowogrodzkiej 59

Egzamin zdawałam w Szpitalu Bielańskim w miłym towarzystwie innych kolegów, którzy w dalszej karierze obrali specjalizacje wymagające jedynki z interny medycynę tropikalną oraz pulmonologię. Po egzaminie wybraliśmy się z obiad na Stare Miasto do modnej wówczas restauracji.

# 4 Do egzaminu trzeba było znać bodaj 20 recept składanych

# 4 Do egzaminu trzeba było znać bodaj 20 recept składanych

https://www.photoblog.com/mimax2/2017/07/12/12072017-specjalizacje-z-interny/

Specjalizację II stopnia uzyskałam w 1976 roku. Egzamin był poważnym wyzwaniem, uczyłam się przez pół roku. Pisaliśmy jako pierwsi interniści egzamin testowy, był on skażony pierworodnym grzechem niekompetencji układających pytania. Umiałam założyć elektrodę endokawitarną na dyżurze, ale nie wiedziałam co miał na myśli autor pytania na ten temat. Zadałam lekko nad poprzeczką.

18. Prace dodatkowe w dawnych latach

Takie zajęcia nie były modne a gabinety prywatne mieli ordynatorzy i niektórzy profesorowi. Moje dwie prace to opisywanie EKG w Lecznicy Ministerstwa Zdrowia zwanej „lecznicą rządową” gdzie odbywałam krótki staż szkoleniowy w pracowni echokardiograficznej i potem na zaproszenie szefa tej pracowni w okresie jego urlopów opisywałam EKG. Pierwszy ekg który wzięłam do ręki był pewnego VIP-a i lekko się speszyłam, że wszystkie będą takie same, ale było nie tak bardzo lipowskie.

Drugie miejsce to lekarz zakładowy w hotelach Orbisu Bristol, Europejski i Victoria. Barwna praca, przyzwoite zarobki, no i uczestnictwo w pierwszej Mszy Świętej odprawionej przez Jana Pawła II.

http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/obchod-poranny-blog-redaktor-naczelnej/83-moj-dyzur-lekarski-podczas-pierwszej-pielgrzymki-jana-pawla-ii-do-polski

19. Seminarium w Londynie (1979)

Byłam praktycznie jedyna osobą która zajmowała się echokardiografią w latach siedemdziesiątych. Jak dowiedziałam się po latach ówczesny kardiologiczny establishment nie oceniał echokardiografii wysoko i nie wróżył tej metodzie przyszłości... Mógł się nią zajmować ktokolwiek, nawet taka szara myszka szpitalna jak ja.

# 5 Mój dyplom z Londynu

# 5 Mój dyplom z Londynu

Takie ujęcie roli echokardiografii zapewniło mi wyłączność na wyjazd w 1979 roku na seminarium echokardiograficzne do Londynu. Nie obyło się bez utrudnień, ginęło, nie mogło dotrzeć na właściwe biurko zaproszenie na podstawie którego wystawiano paszport służbowy.

Poprosiłam przedstawiciela organizatorów aby przysłano zaproszenie do nich do biura, dotarło w kilka minut. Za godzinę miałam je w ręku i przedłożyłam zwierzchności szpitalnej.

Podczas pobytu największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak profesor Arthur E. Weyman badał zastawkę płucną. Niemałe też wrażenie zrobiła na mnie kolejna podróż lotnicza.

# 6 Mieszkałam w The London Tara Hotel

# 6 Mieszkałam w The London Tara Hotel

Sporym przeżyciem była potrzeba dojazdu z Heathrow do hotelu Tara, zdecydowałam się na taksówkę.

Konieczność zameldowania się w języku angielskim, raczej na owe czasy zdecydowanie mi obcym, zdecydowanie bardziej obcym niż język rosyjski. Jakoś pokonałam te bariery i dotarłam, gdzie trzeba. Nie byłam zbyt obyta z hotelami, ale Tara Hotel wydał mi się elegancki.

Wieczorem zeszłam na kolację do restauracji, słabo szło mi dogadywanie się z kelnerem, ale w sumie jakość porozumieliśmy się. Potem były dwa dni wykładów, zakończone wręczeniem dyplomów. Wykłady odbywały się w sali konferencyjnej Tara Hotel. Z czasem hotele pozmieniały nazwy, zostały wchłonięte przez różne sieci, które łaskawie pozwalają zachować jedno słowo identyfikujące.

Wieczorem zeszłam na kolację do hotelowej restauracji, słabo szło mi dogadywanie się z kelnerem, ale w sumie jakość porozumieliśmy się.

Podczas kursu byliśmy też dwukrotnie na służbowych kolacjach – raz w Soho, a za drugim razem w jakieś typowej restauracji dla turystów. Na zakończenie wręczono nam dyplomy z podpisem profesora Artura E. Weymana. Mój doktorat zagrał jeszcze brawurową rolę 40 lat później

http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/nowosci/8-artykuly-gdl/47-refleksyjne-i-bardzo-osobiste-rozwazania

Nie spodziewałam się, że mu się trafi taka możliwość!

Kolejna ważna data w mojej edukacji naukowej to konferencja Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Polanicy Zdroju w 1980 roku – gościem konferencji był dr Marius Barnard, brata Christiaana. Wykład przy świecach w Domu Zdrojowym był dla mnie nowym akcentem w poznawaniu kardiologii. Wspaniałe wydarzenie, o którym nie ma w internecie żadnej merytorycznej wzmianki.

20. Uczucia muszą mieć swój wyraz

Uczucia muszą mieć swój wyraz, uczucia bez wyrazu nie istnieją - powiedzenie mojego wieloletniego pacjenta, księdza Jana, który po wygłoszeniu tego zdania wręczał mi ów wyraz uczuć.

Wyrazy bywały różne, najpopularniejsze były czekoladki, zwykle marki E. Wedel. Najpopularniejsze było Ptasie Mleczko oraz Baryłki. Te ostatnie były z alkoholem. Pewnej niedzieli miałam spokojny dyżur... ułożyłam się na kanapie w pokoju lekarza dyżurnego i czytając jakąś ciekawą książkę pochłaniałam kolejne baryłki. Błogość ogarniała kolejne partie mojego młodego lekarskiego organizmu... no prawie odlot. Nadeszła godzina 15 a wraz z nią odwiedziny rodzin, które niekiedy pragnęły także zasięgnąć informacji o stanie zdrowia swoich bliskich.

-Stuk, stuk - rozległo się w dyżurce.

-Proszę wejść! - zawołałam dziarskim głosem i poderwałam się na nogi... Hmm... utrzymanie idealnie pionowej pozycji ciała w wyniki nadkonsumpcji baryłek było poważnym wyzwaniem ;). Przejściowy zawrót głowy udało mi się udało mi się opanować, ale nie na długo, bowiem …. trafiłam na inny rodzaj czynnika wytrącającego lekarza z równowagi… o czym poniżej.

odcinek następny https://www.photoblog.com/mimax2/2017/10/27/27102017-za-rok-o-tej-porze-w-paryzu-odcinek-piaty/

  Be the first to like this post
Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com