27/10/2017. Za rok o tej porze w Paryżu - odcinek piąty

by Krystyna Knypl October. 27, 2017 513 views

odcinek poprzedni https://www.photoblog.com/mimax2/2017/10/26/26102017-za-rok-o-tej-porze-w-paryzu-odcinek-czwarty/

21. Ach co to był za ślub

Nie samą pracą człowiek żyje, choć czasami bywanie w pracy potrafi przynieść bardzo nietypowe zmiany w życiu. Artykuł 14 Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL) mówi, że:

Lekarz nie może wykorzystywać swego wpływu na pacjenta w innym celu niż leczniczy.

No cóż, złamałam ten artykuł i wywarłam wpływ inny niż leczniczy na pewnego mojego pacjenta, dziennikarza tygodnika Przegląd Techniczny. Wyznaję ten fakt odważnie, mając nadzieję, że moje naruszenie KEL uległo przedawnieniu ;) Po roku zostaliśmy rodzicami Kate.

Czas płynął, spędzaliśmy go głównie w domu oraz w moich rodzinnych stronach podczas wakacji. Przez 4 lata byłam na urlopie wychowawczym...

Po urlopie powróciłam do pracy, zamieniając oddział szpitalny na poradnię specjalistyczną. Dzięki temu nie musiałam dyżurować i mogłam poświęcić się obowiązkom matki Polki w pełnym wymiarze godzin.

http://modnediagnozy.blogspot.com/2017/02/ach-co-to-by-za-slub.html

Zadanie było ambitne z powodu przebycia przez Kate infekcji wewnątrzszpitalnej, pobytu w szpitalu przy ul. Marszałkowskiej, kuracji czterema antybiotykami, uczulenia na mleko i gluten, diety - wszystko udało się pokonać.

# 1 Dziennik pokładowy

# 1 Dziennik pokładowy

Z tego okresu z sentymentem wspominam dr Elżbietę Maciejewską z naszej rejonowej poradni pediatrycznej, która mieściła się w Alejach Jerozolimskich oraz dr Ewą Izbicką z IMiD, która diagnozę uczulenia na mleko postawiła przez telefon i zaleciła podawanie Nutramigenu, jak również wystawiła awansem receptę na ten specyfik, bowiem wizyta była w poradni za jakieś dwa tygodnie. Bardzo miło wspominam też zespół lactarium przy ul. Litewskiej.

22. Medycyna przyszpitalna

Moja lekarska młodość upłynęła pod znakiem czci dla medycyny szpitalnej. Każdy kto pracował w poradni przyszpitalnej lub rejonowej był mniej ważny w hierarchicznej wyobraźni.

Placówki jednodniowe jeszcze nie istniały, choć bywalcy wracający z zagranicy zdumieni opowiadali, że na przykład ktoś bardzo ważny z Wiednia to wcale nie pracuje na oddziale tylko w poradni. Sami nie dawali wiary temu co mówili i zauważmy nie dają nadal ;).

Na fotografii zamieszczonej na łamach miesięcznika Puls na którą natknęłam się zupełnie przypadkowo i współcześnie czyli w 2017 roku zauważyłam, że tabliczka Poradni dla Chorych z Nadciśnieniem Tętniczym oraz Poradni Nefrologicznej nie zawierają żadnej informacji o afiliacji tych placówek do innych struktur szpitalnych lub akademickich.

# 2 Jednym słowem były to  non affiliated departments ;)

# 2 Jednym słowem były to non affiliated departments ;)

I trzymajmy się tego! Wszak obowiązuje nas Evidence Based Medicine czyli Medycyna Oparta na Faktach, a one są jak ten koń, a jaki koń jest każdy widzi powiedział klasyk ;)

czyli ks. Benedykt Chmielowski herbu Nałęcz

Był to czas w którym po wielokroć mierzyłam pacjentom ciśnienie krwi oraz tętno spoglądając na markowy zegarek nabyty jeszcze w epoce szpitalnej oraz mierzyłam ciśnienie krwi pompując gruszkę. Najwyższe słyszane w uszach ciśnienie krwi to 320/180 mmHg - może skurczowe było wyższe bo tony były słyszalne już od samego wierzchołka skali. Pacjent miał obrzęk płuc, leżał na łóżku nr 2 na sali R. Z powodu tego bardzo lubiłam mój zegarek i przez wiele lat zwracałam uwagę jakie zegarki noszą inni ludzie.

Poradnia miała sporą renomę, przyjmowała pacjentów z całej Polski - dosłownie od Szczecina po Ustrzyki Dolne.

Poradnia Nadciśnieniowa w latach 1968 – 1986 mieściła się przy PSK nr 1 , ul. Nowogrodzka 59. W związku z wybudowaniem nowego szpitala przeniesiono na Banacha 1a. w 1986 roku.

Relacje z pacjentami były przyjazne i malownicze. Przynosili wyrazy wdzięczności - czekoladki, własnoręcznie złowione ryby od strażnika granicznego na Bugu, po schaby na święta. Często analizowanym dylematem było czy dostarczone schaby były badane przez lekarza weterynarii. Z czasem wypracowałam teorię, że skoro ofiarodawca ma się dobrze, znaczy żywność jest bezpieczna.

23. Big Pharma stuka do drzwi gabinetu lekarskiego

Ciekawym aspektem pracy były też wizyty z tzw. repami czyli przedstawicielami Big Pharmy. Dopiero co wkroczyli na rynek, często w latach 90 tych byli to lekarze, a niekoniecznie absolwenci architektury czy rybołówstwa i można było sympatycznie porozmawiać. Rynek gadżetów był jeszcze niezbyt rozbudowany i w trakcie jednej z rozmów zaproponowałam napisanie Książeczki Nadciśnieniowej.

Już wtedy miałam świadomość autorską, że trzeba sprzedawać licencję na druk określonej liczby egzemplarzy. Ktoś wydrukował bez mojej zgody książeczkę nadciśnieniową, co przypadkowo to odkryłam, zaległe honorarium było atrakcyjne i dzięki niemu wybraliśmy się na Sylwestra do Londynu. Serię zamykała Profilaktyczna Książeczka Kardiologiczna.

To był rok 1995 co uświadamia mi, że był to początek mojej obecności na komercyjnym rynku autorskim.

24. Nad Morze Śródziemne

Kolebką medycyny europejskiej jest rejon Morza Śródziemnego, wszak Hipokrates pochodził z wyspy Kos. Nic więc dziwnego, że szlaki mojej nowoczesnej edukacji lekarskiej tam właśnie najpierw mnie zawiodły w latach 90 tych, gdy szkolenie podyplomowe lekarzy pod wpływem Big Pharmy przeniosło się z siermiężnych, uczelnianych i szpitalnych sal wykładowych do hoteli i centrów konferencyjnych.

# 3 Dyplom ukończenia kursu PTBNM

# 3 Dyplom ukończenia kursu PTBNM

Na jedno z takich szkoleń Aktywne metody diagnostyki, leczenia i prewencja chorób układu krążenia w Tunezji poleciałam 6 lutego 1998 r.

Był to mój pierwszy wyjazd służbowy po długiej przerwie i uznałam, że powinnam przeorganizować moją garderobę. Codzienna praca w przychodni przyszpitalnej nie wymagała szczególnie eleganckiego stroju, bo wszystko przykrywał fartuch.

Wyruszyłam więc na łowy. Trudno mi było sobie wtedy wyobrazić, jaką garderobę trzeba przygotować – u nas luty – zima, tam luty – ciepło. Krążyłam po centrach handlowych i w końcu nabyłam trzy żakiety – beżowy, zielony i czarny szwedzkiej firmy Almia, przewidziane jako stroje na wykłady, oraz granatową bluzę w kratę na okoliczności pozawykładowe.

Stroje były bardzo świetnie skrojone, fantastycznej jakości. Zmęczona wrażeniami podroży na kontynent afrykański poszłam wcześnie spać.

Następnego dnia obudził mnie głos muezina oraz promienie słońca wnikające przez drewniane żaluzje. Byłam w innej kulturze dźwięków i światła. Tak głos obudził mnie ponownie za kilka lat w Algierze.

Dzień zaczynał się od 7:00 gimnastyką nad brzegiem morza, prowadzoną przez specjalnie zaangażowanego trenera. Poszłam na zajęcia sportowe jako osoba z natury obowiązkowa i okazało się, że jestem w fatalnej kondycji.

# 4 W ruinach Kartaginy

# 4 W ruinach Kartaginy

Do tej pory tak intensywnie ratowałam zdrowie ludzkości, że aż się sama zasapałam… Wyczerpana wróciłam do pokoju hotelowego z mocnym postanowieniem poprawienia swojej kondycji.

Od 9 do 18 mieliśmy wykłady, w których brałam dość aktywny udział, zadając wykładowcom liczne pytania. Bardzo ciekawy był wykład inauguracyjny – przy świecach o godzinie 20 w eleganckiej sali zrobił na mnie, osobie nawykłej do słuchania wykładów jedynie w siermiężnych salach akademickich, spore wrażenie.

Tematem była oczywiście dieta śródziemnomorska. Po wykładach zwykłam siadać nad brzegiem morza i wyobrażałam sobie, jak zza linii horyzontu nadpływają okręty rzymskich najeźdźców burzących Kartaginę.

Po zakończeniu cyklu wykładów można było wykupić jednodniową wycieczkę autokarową do lokalnych zabytków. Zwiedziliśmy medinę oraz Muzeum bardo w Tunisie, Kartaginę z Wzgórzem Byrsa i Termy Antonina Piusa, a także miasteczko Sidi Bou Said.

Zakupione wtedy zielone t - shirty służyły mi przez kilkanaście lat zachowując fason i kolor w niezmienionej postaci.

Wyjazd był dość ważnym przełomem w mojej edukacji podyplomowej –zobaczyłam, że można się uczyć medycyny w eleganckich salach wykładowych poza szpitalem. Wcześniej tego nie wiedziałam. Byłam przekonana, że miejsca zdobywania lekarskiej wiedzy to szpital, przychodnia, biblioteka akademicka lub Główna Biblioteka Lekarska, posiedzenie międzykliniczne lub posiedzenie towarzystwa naukowego.

Podobne szkolenie w zakresie profilaktyki chorób układu krążenia odbyło się na Krecie, w hotelu Marina w Heraklionie od 6 do 13 maja 1999 r. Schemat zajęć był analogiczny, czyli o 7.00 gimnastyka, od 9 do 18 wykłady i na zakończenie kursu jednodniowa wycieczka do okolicznych atrakcji turystycznych.

Gdy nadeszła epoka procedur w medycynie, najpewniej zabroniono organizowania konferencji przy świecach z uwagi na bezpieczeństwo przeciwpożarowe.

https://modnediagnozy.blogspot.com/search?updated-max=2017-03-04T08:15:00-08:00&max-results=7&reverse-paginate=true

25. Życiorys kobiety sukcesu

Podszkolona nieco na kursie poczułam, że nadal mam niedobór wiedzy w organizmie i jedna konferencja zagraniczna tego nie wyrówna. Być może moja nadmierna aktywność w zadawaniu pytań wykładowcom na poprzedniej konferencji spowodowała, że otrzymałam zaproszenie na kolejną, zatytułowaną Fourth Cardiovascular Seminar in Budapest (15-19 października 1998, http://gdl.kylos.pl/wp/?p=423). Aktywny słuchacz na wykładach to cenny nabytek na konferencji!

# 5 Konferencja w Budapeszcie

# 5 Konferencja w Budapeszcie

Organizatorzy poprosili mnie o przygotowanie i przesłanie życiorysu w języku angielskim. Do tej pory znałam model à la PRL z jego optymalną wersją urodziłam się w rodzinie robotniczo-chłopskiej. W moim wypadku właściwe jest określenie w rodzinie nauczycielskiej, a co do pisania, to najlepiej szło mi dzierganie recept i historii chorób z ich koronnym wstępem pacjent przyjęty do szpitala z powodu bólu w okolicy zamostkowej, promieniującego do lewego barku i trwającego godzinę… A tu trzeba życiorys napisać i w dodatku po angielsku!

Podpytałam światowych kolegów, co już mieli za sobą pisanie takich życiorysów*, kupiłam jakieś książki w stylu Jak olśnić każdego? i po paru dniach miałam ogólne pojęcie, jak powinien mój życiorys wyglądać. Zaangażowałam do pomocy wyedukowaną już dobrze w języku angielskim córkę i przystąpiłam do dzieła. Wybór asystentki był trafny, bo w rubryce hobby zaproponowała ona poza wpisaniem opera jeszcze kultura żydowska. Nie wiedziałam, że mój bezpośredni opiekun w Budapeszcie jest węgierskim Żydem i z czasem nawet wyemigrował, powołując się na to pochodzenie. Szlifując kolejne edycje mojego życiorysu z czasem dopracowałyśmy się wersji na kraj, w której rubrykę hobby zapełniało słowo opera oraz wersji na zagranicę rozszerzonej o kulturę żydowską.

Kilka miesięcy później mój węgierski gospodarz przyjechał służbowo do Warszawy. Zaprosiłam go na domowe pierogi i barszcz. Smakowały mu bardzo, a ponadto, jak mi powiedział, wzrosły jego notowania u kolegów, bo tylko on jeden był zaproszony w Warszawie do prywatnego domu.

Spoglądając na pamiątkowy dyplom potwierdzający mój udział w budapeszteńskiej konferencji, dopiero dziś dostrzegłam informację, że konferencja była co-sponsored by the USA Agency for International Development i pewnie z tego powodu musiałam napisać życiorys po angielsku.

Tematyka wykładów była bardzo zróżnicowana – leczenie zaburzeń rytmu, działanie proarytmiczne leków, zatorowość płucna, niewydolność krążenia, zapalenie wsierdzia, wady zastawkowe – chyba ambitni organizatorzy chcieli wtłoczyć do głów uczestników całą kardiologię w jeden dzień.

Najciekawsze jednak, że wykład dr. G. Matthew dotyczył inhibitorów płytkowych glikoprotein IIb/IIIa, czyli tematu bardzo nowoczesnego, ale chyba tego nie doceniłam, tym bardziej że był to przedostatni wykład.

# 6 Dyplom z Budapesztu

# 6 Dyplom z Budapesztu

26. Pierwszy duży kongres międzynarodowy

Wyjazd w czerwcu 1999 roku na doroczną konferencję European Society of Hypertension do Mediolanu był pierwszym moim zetknięciem się z dużą międzynarodową konferencją medyczną. Do tej pory słyszałam o tej konferencji, jeździły na nią różne VIP-y, ale nadeszła pora, że i ja znalazłam się na pokładzie samolotu lecącego do Mediolanu, który jest swego rodzaju Mekką dla wszystkich osób specjalizujących się w leczeniu nadciśnienia tętniczego.

Czas oczekiwania na wyjazd na poważny kongres międzynarodowy od momentu ukończenia studiów wyniósł… 31 lat, słownie: trzydzieści jeden lat. No, ale nie ma co marudzić, mogło tak się zdarzyć, że nie zobaczyłabym takiego kongresu nigdy.

# 7 Mediolan 1999

# 7 Mediolan 1999

Mieszkałam w Grand Hotelu Plaza przy Piazza Armando Diaz 3, nieopodal Duomo oraz Galleria Vittorio Emanuele, słynnego centrum handlowego.

# 8  Kongres ESH 1999

# 8 Kongres ESH 1999

Kongres odbywał się na terenie uniwersytetu. Uczestnicy uroczystego otwarcia na dziedzińcu uniwersytetu mieli możność wysłuchania chóru Teatro alla Scala w pięknym repertuarze oraz spróbować wielkiego tortu z logo European Society of Hypertension. Potem nadeszły kongresowe dni pełne przysłuchiwania się wykładom znakomitych zagranicznych profesorów. Wszystko to przyprawiało mnie o zawrót głowy.

W niedzielę wybrałam się na zwiedzanie Duomo i miałam okazję słuchać pięknego śpiewu tamtejszego chóru – akurat odprawiano uroczystą mszę. Odniosłam wrażenie, że chóry z oper Verdiego to po prostu lud włoski śpiewający piękne pieśni, z niezapomnianym Va pensiero.

Kongresy European Society of Hypertension odbywają się co dwa lata. Miejscem obrad jest w roku nieparzystym Mediolan, naprzemiennie z innym miastem europejskim w roku parzystym. Po kongresie w 1999 r., który odbył się w Mediolanie (http://gazeta-dla-lekarzy.com/images/gdl_2016/gdl_11_2016.pdf, s. 13), następny miał być w Goeteborgu.

#  9 Program koncertu chóru Las Scala dla uczestników kongresu ESH 1999

# 9 Program koncertu chóru Las Scala dla uczestników kongresu ESH 1999

27. Pora na restrukturyzację zawodową

Po wielu latach cierpliwego słuchania pacjentów oraz pisania recept, raportów z dyżurów, historii chorób, a także niezbyt porywających artykułów na akademicką modę, coraz bardziej uświadamiałam sobie, potrzebę własnej restrukturyzacji zawodowej.

Na przełomie 1999/2000 roku pożegnałam się z medycyną akademicką i rozpoczęłam nowy etap pracy zawodowej. Intelektualne i emocjonalne rozstanie z medycyną akademicką zajęło mi trochę czasu, co zostało opisane wierszem i prozą. Wiersz „Pożegnanie” oraz powieść „Maść tygrysia czyli powołanie do medycyny” były literackimi owocami tego pożegnania.

28. Tytuł europejskiego specjalisty w nadciśnieniu tętniczym

Podczas pobytu w Mediolanie dowiedziałam się o zamiarze nadawania lekarzom specjalizującym się w leczeniu nadciśnienia tętniczego tytułu specjalisty europejskiego. Na stoisku European Society of Hypertension (ESH) można było otrzymać odpowiednie formularze do aplikowania o ten tytuł.

Kwestionariusz miał 11 stron, na których trzeba było opisać swoje osiągnięcia zawodowe z zakresu hipertensjologii. Miałam na koncie 37 publikacji naukowych, doktorat z kardiologii (dotyczył echokardiografii), udział w dwu ogólnopolskich badaniach klinicznych leków hipotensyjnych (kaptoprilu i labetalolu). Wypełniłam wszystkie rubryki i 9 września 1999 roku wysłałam dokumentację do Mediolanu. Decyzję aplikujący kandydaci mieli poznać podczas kongresu w Goeteborgu (29.05-03.06.2000). Trzeba było więc jechać!

Jednakże rozpatrywanie naszych kandydatur przesunięto na 2001 rok z powodu nieobecności na posiedzeniu kwalifikującym przedstawiciela z Polski.

# 9 Dyplom specjalisty ESH

# 9 Dyplom specjalisty ESH


Był więc bardzo dobry powód, aby pojechać na kolejny kongres do Mediolanu, zwłaszcza że znałam drogę! W czasach raczkującego jeszcze internetu niełatwym zadaniem była indywidualna organizacja wyjazdu. Udało mi się odnaleźć biuro podróży, które rezerwowało hotele w Mediolanie. Zapłaciłam z góry gotówką i otrzymałam voucher, na podstawie którego zakwaterowano mnie w hotelu Relais Mercure (535 złotych za noc, byłam tam od 14 do 20 czerwca 2001).

Jednym z ciekawszych wydarzeń naukowych na tym kongresie była sesja z udziałem profesora Louisa Ignarro, laureata Nagrody Nobla z 1998 roku za odkrycie mechanizmu działania tlenku azotu. Miałam zaszczyt poznać potem profesora Ignarro w Warszawie (2006 rok) i przeprowadzić z nim krótki wywiad.

Koncert chóru La Scali na otwarcie kongresu zachęcił mnie do odwiedzenia gmachu opery. Zwiedziłam jedynie muzeum oraz obejrzałam przez drzwi salę przedstawień, która akurat była remontowana. Wydała mi się mała w stosunku do ogromu sławy.

29. Kongresy European Society of Cardiology

Po czerwcowym kongresie nadciśnieniowym zwykle drugim ważnym wydarzeniem jest wrześniowy kongres European Society of Cardiology.

We wrześniu 1999 uczestniczyłam w kongresie ESC w Barcelonie.

Najciekawsze doniesienie jakie usłyszałam na tym kongresie dotyczyło suplementów witaminowych diety i ich roli w profilaktyce schorzeń układu krążenia. Zaprezentowano wyniki suplementowania diety witaminą E, która zażywana w postaci tabletek nie miała szczególnego znaczenia w profilaktyce. Podano też informację, że 65% Amerykanów używa suplementów witaminowych. Biorący udział w dyskusji dr Victor Herbert powiedział słynne zdanie, szeroko komentowane w kuluarach:

-Z pewnością wiemy tylko to, że Amerykanie wydalają najdroższy mocz świata.

Rozweseleniu kardiologów nie było końca. Na dowód, że takie właśnie słowa padły, załączam scan odręcznej notatki, jaką wtedy ex tempore sporządziłam podczas obrad, i która zachowała się w moich zbiorach podróżniczych do dziś.

Pod koniec 1999 roku zakończyłam epokę medycyny przyszpitalnej, a praktykę lekarską realizowałam w prywatnej przychodni ( 31.10. 1999 – 28.08.2002) Lecznica Lekarzy Specjalistów „Terapia” Warszawa ul. Widok 10,

Inne aktywności to wygłoszenie wykładu „Promocja zdrowia seniorów” oraz napisanie 6 artykułów – do "Antidotum" oraz "Medycyny Rodzinnej".

odcinek następny https://www.photoblog.com/mimax2/2017/10/28/28102017-za-rok-o-tej-porze-w-paryzu-odcinek-szosty/

  Be the first to like this post
Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com