6/09/2018. Anatomia na szpilkach - nowa powieść by @mimax2

by Krystyna Knypl September. 06, 2018 1594 views

Motto

„(...) niezadowolenie jest jedną z kluczowych cech, które z człowieka czynią pisarza. Nie wystarcza cierpliwość i znój, musimy czuć przymus ucieczki od tłumów, towarzystwa, życia codziennego i zamknięcia się na osobności. Pragniemy cierpliwości i nadziei, byśmy w naszych dziełach potrafili stworzyć pełne głębi światy.

(...) Pisarz zamykający się w pokoju z początku rusza w podróż w głąb siebie, by po latach odkryć wieczne prawo rządzące literaturą: musi posiąść sztukę opowiadania własnych opowieści tak, jakby były one opowieściami wszystkich ludzi, jak też sztukę tworzenia opowieści innych ludzi tak, jakby były one jego własnymi opowieściami, bo tym właśnie jest literatura.”

Orhan Pamuk, wystąpienie podczas wręczenia Nagrody Nobla 2006.

# 1

# 1

Rozdział 1. Nowa moda akademicka

Nowy Wspaniały Świat miał się znakomicie. Wszystko toczyło się zgodnie z planem – długi krajów, instytucji oraz pojedynczych ludzi pogłębiały się z minuty na minutę, a relacje między ludźmi spłycały. Aktywności intelektualne dużych rzesz społeczeństw miały kształt linii niskonapięciowego migotania komór. Jak wygląda tak linia? zapytają czytelnicy, którzy wskutek młodzieńczej decyzji nie wybrali się na medycynę. Jest to prawie linia prosta, od czasu do czasu na jej przebiegu pojawia się niewielkie falowanie w górę i w dół, nie przekraczające kilku milimetrów. Zaraz po niej na ekranie monitora pojawia się nieskazitelna linia prosta, a lekarz prowadzący reanimację pacjenta oznajmia – asystolia, kończymy.

Początek roku akademickiego w Wielkim Mieście zbliżał się nieubłaganie. Wszystkie uczelnie wyższe i niższe gorączkowo przygotowywały się do ceremonii otwarcia nowego sezonu. Spraw, które trzeba było przemyśleć było co niemiara - poczynając od przebiegu uroczystości otwarcia nowego roku akademickiego, poprzez wizerunek dostojnej profesury, po sprawy budżetowe. Nieznośni księgowi wyliczyli, że dług w szpitalach pozostających pod nadzorem najdostojniejszej profesury sięgał 800 milionów reali. Realandia dokuczliwie wciskała się do świata Wirtualandii domagając się swoich praw. Zespół ds. odnawiania wizerunku pracował w pocie czoła dniami i nocami.

Końcowe wnioski były następujące:

# zmienić nazwę instytucji

# o długach mówić – to nie nasze długi, to zupełnie inna instytucja ma długi

# wprowadzić kreatywne zmiany w wizerunku kluczowych postaci uczelni

# na nową nazwę zaciągnąć nowe kredyty

Dyskutując nad nową nazwą podkreślano, że powinna ona jednoznacznie definiować niepowtarzalny charakter placówki. Po burzliwych dyskusjach zdecydowano się na Wielki Uniwersytet Medyczny w skrócie WUM. Co prawda niektórzy starcy mówili, że umieszczenie w nazwie słowa akademia ma już swoją wieloletnią tradycję, ale młodzi i światowi bywalcy odrzucali pomysł zostawienia tego niefortunnego ich zdaniem określenia, parskając w przestrzeń:

- Akademia! Akademia! Za granicą żadna poważna uczelnia nie nazywa się akademia! Co najwyżej są Akademie Grilowania albo Akademie Gotowania, ale nigdy nie dotyczy to renomowanych placówek naukowych, takich jak nasza! W końcu mamy niebanalną pozycję w świecie naukowym! Nasze 976 miejsce pod względem osiągnięć naukowych na 1000 ocenianych uczelni do czegoś nas zobowiązuje!

- Gdy byłem na stypendium w Unii Stanów Autonomicznych (USA) na własne oczy widziałem szyld Akademia Grilowania – oznajmiał tonem nieznoszącym sprzeciwu profesor nauk wszelakich Anastazy Wiesiołek, Magnificencja Tytularna i figlarna. Na dowód tego, że nie ściemnia wyciągał z triumfalnym wyrazem twarzy smartfona i pokazywał zdjęcie wykonane w San Francisco.

# 1 Widok ze smartfona Magnificencji Tytularnej profesora Anastazego Wiesiołka

# 1 Widok ze smartfona Magnificencji Tytularnej profesora Anastazego Wiesiołka

Podkreślam stanowczo: pozycja nr 976 na liście tysiąca wyższych uczelni ocenianych pod kątem dorobku naukowego do czegoś nas zobowiązuje! - oznajmiał kategorycznym tonem.

Kalendarz zajęć Anastazego na ostatnią środę września 2018 roku był bardziej niż przepełniony – posiedzenie rady wydziału z głównym punktem obrad „nowe stroje akademickie” oraz odpytanie trójki studentów z anatomii prawidłowej na egzaminie komisyjnym były najbardziej pożerającymi czas zajęciami.

Gdzieś w połowie tegorocznych wakacji Anastazy zauważył liczne kobiety na ulicach, ubrane były w sukienki w śmiałych kolorach, o niebanalnym kroju, a ponadto odsłaniały dotychczas zasłonięte część ciała. Gdy przypomniał sobie ceremonialną odzież akademicką to coś go dźgało niczym sztyletem zazdrości w sam czubek lewej komory serca. Dźgały nie bez powodu - Anastazy był strojnisiem że ho! ho!

-Dlaczego one mogą tak ładnie i sexi się wystroić, a ja muszę w tych długich, ponurych sukienkach siedzieć na wszystkich uroczystościach akademickich? Dlaczego??? Jest w końcu równouprawnienie czy nie ma? Podobno są prawa człowieka i parę innych praw wywalczonych przez naszych dzielnych poprzedników, to i prawo do stroju zgodnie z wewnętrzną potrzebą estetyczną człowieka powinno być respektowane!

Postanowił w ramach ocieplania wizerunku uczelni, nadszarpniętego przez bezlitosne limity Ministerstwa Wszystkich Pacjentów, przegłosować nowy strój akademicki i zarządzić noszenie go nie tylko od święta, ale i na co dzień. Przede wszystkim postanowiono skrócić stroje tak aby dolny brzeg sukni lokował się 5 cm przed kolanem, odsłonić lewe ramię i dodać szpilki jako naturalnie komponujące się obuwie ze zwiewną sukieneczką.

Niektórzy akademicy podczas posiedzenie komisji ds. wizerunku podnosili problem, że krótkie, jaskrawe sukieneczki będą źle komponowały się ze spodniami.

- Trudno mężczyźnie chodzić z gołymi łydkami albo w legginsach – zauważył profesor Jędrzej Wielkosz, zwany Ordynatorem Juniorem, w skrócie Or-Or.

- A jeszcze trudniej odsłaniać włochate łydki – mruknął pod nosem.

- Co tam mruczysz? – zapytał Anastazy.

- No, że łydki mamy włochate i jak ja się między ludźmi pokażę odmruczał Or-Or.

- Ogolisz łydki Jędrzeju i po kłopocie! Ogolisz! Nie takie poświęcenia ludzi dla nauki znosili.

-Jeśli Magnificencja zaleci, to powiem trudno i ogolę łydki - oznajmił Or - Or. Wiedział to dzięki przekazowi ustnemu i genetycznemu od swojego ojca, profesora Władysława Wielkosza (WW) zwanego Dablju-Dablju - słynnego ordynatora oddziału chorób wszelakich w Wielkim Mieście.

Następny odcinek powieści

https://www.photoblog.com/mimax2/2018/09/07/7092018-anatomia-na-szpilkach-rozdzial-drugi-nowej-powiesci-by-mimax2/

Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com