25/12/2019. Zaczęło się w Zakopanem - (cz.2)

by Krystyna Knypl December. 25, 2019 205 views

Poprzedni odcinek

2. KIM BYLI NASI PRZODKOWIE?

Historia, tradycja, pamięć - to ważne składowe naszej tożsamości, o których często zapominamy we współczesnych czasach w pogoni za.. no właśnie za czym? Przejmujemy się zbyt często błahymi sprawami, podsuwanymi nam przez codzienność, a tymczasem ważne sprawy  którymi są nasze dzieje i tożsamość umykają z pamięci. Warto je utrwalać i ocalać od zapomnienia i przekazywać następnym pokoleniom co postawiliśmy uczynić dla uczczenia 40 urodzin .

Współczesna i w miarę dobrze udokumentowana historia żeńskiej linii naszej rodzimy zaczyna się na wschodzie Polski w dwu miejscowościach na literę "Ł", w Łukowie urodziła się babcia Halinka Hublewska, a w Łapach dziadek Józio Łapiński.

Szlacheckie korzenie od 1765 roku

Korzenie rodziny w linii żeńskiej prowadzą do szlacheckiego rodu założonego przez Wincentego Anastazego Łapińskiego, który w roku 1855 przedstawił Heroldyi Królestwa Polskiego dokumenty potwierdzające, iż jego szlachecki rodowód sięga roku 1765.

# 1

# 1

Znani przedstawiciele herbu Jelita

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jelita_(herb_szlachecki)

W dokumencie "Krótka wiadomość o dowodach szlachectwa i sposobie rozpoznawania tychże w Królestwie Polskiem" czytamy:

I. O dowodach szlachectwa nabytego po ogłoszeniu Prawa o szlachectwie, w dniu 25 Czerwca (7 Lipca) roku 1836 nadanego.(wyciąg z tekstu ujednoliconego z 1851 r. , uwzględniającego poprawki z 9.12.1839 i 5.01.1848 r.). Dowodami temi są:
1) Wydane akta i dyplomata na szlachectwo.

2) Patenta na stopnie oficerskie i stany służby wojskowych w formie przepisanej sporządzone.

3) Nominacye na urzęda cywilne i stany służby cywilnej (*)
(*) Nominacje tymczasowe, stosownie do Postanowienia Rady Administracyjnej z d. 24 Listopada (6 Grudnia) 1836 r. udzielane na pełniących obowiązki, nie są uważane ani za dowody szlachectwa dziedzicznego, ani osobistego.

4) Reskrypta Najwyższe tudzież Patenta Kapituły Rossyjskich Cesarsko-Królewskicn Orderów, na otrzymane Ordery, a w braku tych dowodów poświadczenia Kapituły.

5) Postanowienia Najwyższe nadające szlachectwo bądź dziedziczne, bądź osobiste.

http://www.nienaltowski.net/Wywod%20Szlachectwa.htm

Mój ojciec Józef jr. Łapiński, syn Józefa i Aleksandry, urodził się w 1905 roku, dokument został złożony w 1855 roku, czyli Wincenty Anastazy Łapiński mógł być jego dziadkiem.

Dlaczego Wincenty Anastazy przedłożył dokumenty i jakie korzyści płynęły z posiadania takiego statusu?

Ukaz cesarski „prawo o szlachectwie” z 25 czerwca (7 lipca) 1836 r. nałożył na szlachtę w Królestwie Polskim obowiązek wylegitymowania się ze szlachectwa(udowodnienia przynależności do stanu szlacheckiego).

Uzyskanie potwierdzenia szlachectwa oznaczało:

uprzywilejowany status służby wojskowej (zwolnienie z przymusowego zaciągu — dla nowej szlachty; skrócenie służby z 15 do 10 lat oraz dostęp do stopni oficerskich — dla dawnej szlachty),preferencje w dostępie do szkół szczebla średniego w Królestwie Polskim i wyższego w Cesarstwie,zwolnienie z kar cielesnych i zakuwania w kajdany w czasie śledztwa,ułatwienie w znalezieniu zatrudnienia i awans w urzędach.Na podstawie: Heroldia Królestwa Polskiego. Katalog wystawy dokumentów ze zbiorów Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historycznego w Sankt Petersburgu, pod red. S. Górzyńskiego, Warszawa 2001

https://apwarsz.home.pl/APW_MAIN/pictures/zrodla_online/bez_korzeni_nie_zakwitnie/4_heroldia_krolestwa_polskiego_wprowadzenie.pdf

Kto jeszcze pieczętuje się herbem Jelita? Okazuje się, że mają ten hern znani ludzie tacy jak Witlod Lutosławski (kompozytor), Helena Mniszkówna (pisarka), Jan Zamojski (hetman), Stefan Żeromski (pisarz), Ignacy Paderewski (pianista) oraz wielu innych sławnych ludzi. Legenda związana z herbem Jelita została napisana przez Jana Długosza w Kronice Polskiej

Początek historii herbu według jednej z najsłynniejszych polskich legend[8] przyjęty jest na 1331 rok gdy, 27 września pod Płowcami, Władysław Łokietek czterdzieści tysięcy zbił Krzyżaków tak, że z jego ludzi czterdziestu tylko i kilku na placu legło, a nazajutrz objeżdżał pobojowisko, między trupami polskimi napadł na jednego swego rycerza Floriana Szaryusza (Floriana Szarego), który mężnie w tej batalii potykając się, wiela ranami zwątlony, jelita swe własną reką w wnętrzności tłoczył. Ujrzawszy to Król, z politowaniem rzekł do swoich; „O, jaką ten zacny żołnierz ponosi mękę”. Na co on sił ostatnich prawie dobywszy odpowiedział: „nie tak mie to dolega i trapi, co widzisz Królu, jako zły sąsiad w jednej ze mna wiosce mieszkąjacy”. „Nie turbuj się”, prawi, „jeżeli wynidziesz z tego razu, uwolnię cię od sąsiedzkiej niewoli”. Jakoż i uwolnił go Łokietek i pańsko udarował. Niektórzy rozumieją, że wtenczas ojczysty jego herb kozła na hełm wyniósł, a trzy kopie, którymi go przeszytego widział, na tarczy osadził

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jelita_(herb_szlachecki)

Bitwa pod Płowcami z udziałem Józia jeszcze raz pojawiła się w historii naszej rodziny przy okazji ślubu mojego brata Mieczysław Łapińdkiego, (zwanego przez Kate wujskiem) z Jadwigą Żekało w 1964 roku. Po ślubie w kościele wszyscy goście przyjechali na przyjęcie w domu panny młodej, który mieścił się prz ulicy Płowieckiej w Warszawie. Śwaidkiem na ślubie ze strony pana młodego był jego kolega ze studiów Michał Kozłowski. Rozpoczęto biesiadę weselną, wznoszono toasty za zdrowie młodej pary i rodziny, atmosfera robiła się coraz bardziej rozluźniona. Michał siedział obok damy w zacnym wieku, które miala suknię z odsłoniętymi ramionami (zapewne była ona prekursorką wszpólczesnej mody!). Po kolejnym toaście nabrał przekonania, że jego sąsiadka jest młodą singielką godną zalotów z jego strony i cmoknął panią w odslonięte rammię. Dorośli synowie gdy zobaczyi te zaloty podeszli do Michała i oznajmili "wyjdź kolego na dwór musimy z tobą porozmawiać...". Rozmowa toczyła się na dośc wysokich schodach bez ogrodzenia, a dookoła był ogród zasypany obficie śniegiem. Ojciec panny młodej gdy zobaczył, że jego świeżo poślubiony zięć jest w niebezpieczeństwie ruszył z pomocą bowiem od słów panowie przeszli do czynów, a dokładniej mówiać do rękoczynów. Józio gdy zoabczył, że jego syn jest w niebezpieczeństwie ruszył na wspomniane schody z pomocą. Obrał niezwykle skuteczną strategię wali - mianowicie łapał za klapy poszczególnych uczestników bójki i zrzucał go ze schodów do śniegu. Gdy w ciemnościch złapał kolejnego uczestninka usłyszał wołanie 'Józek kogo bijesz? Teścia bijesz!". Szcżęśliwie nikt nie doniósł większych obrażeń, a śnieg ostudził gorącą atmosferę walki.

Powróćmy jednak do dawnych czasów -Józef Łapiński, senior, miał zaledwie 3 hektary ziemi na obrzeżach Łap, na odcinku drogi prowadzącej nad Narew. Małżeństwo Józefa i Aleksandry Łapińskich miało córki Mariannę, Walerię, Franciszkę oraz synów Franciszka i Józefa.

Wszyscy byli osobami utalentowanymi, ale ponieważ Józef senior zmarł na miesiąc przed narodzinami swojego najmłodszego syna Józia juniora, sytuacja materialna była skromna więc Aleksandra zdecydowała, że rozszerzoną edukację otrzyma najmłodszy z dzieci. Marianna miała talent do medycyny - potrafiła nastawiać zwichnięte stawy oraz stawiać bańki. Jej renoma była powszechnie znana w okolicy i bywało, że z prośbą o nastawienie zwichniętego stawu przyjeżdżali ludzi zi innych miejscowości. Waleria była utalentowaną krawcową, a Franciszka miała zdolności matematyczne także szeroko znany w okolicy.

Dowodem tego są słowa Heni Łapińskiej bibliotekarki, która wspomniała jak ciocia Frania pomagała wszystkim okolicznym dzieciom rozwiązywać zadania matematyczne z jedną niewiadomą. Niewątpliwie musiało to być wyzwanie nie mniejsze niż stawiane baniek! Osobiście doświadczyłam stawiania baniek przez ciocię Mariannę - było to i pozostaje nadal niezapomnianym przeżyciem terapeutycznym ; ). Konkurować mogły z nim tylko bańki postawione mi przez męża Francis w czasie infekcji dróg oddechowych z okresu pracy w poradni przyszpitalnej - mix bakterii i wirusów wszystkich moich pacjentów wymagał intensywnego leczenia, które na szczęście pomogło w powrocie do zdrowia.

Lata szkolne Józia

Józio jr. Łapiński urodził się 28/10/1905 roku w Łapach, rodzicami jego byli Józef senior Łapiński i Aleksandra. Od 1913 roku uczęszczał do czteroklasowej szkoły podstawowej w Łapach, a od 1917 roku do gimnazjum męskiego w Łomży.

# 2 Józio Łapiński lata szkolne

# 2 Józio Łapiński lata szkolne

W 1924 roku rozpoczął naukę w dwuletnim seminarium Nauczycielskim w Łomży i ukończył je w 1926 roku uzyskując uprawnienia do pełnienia obowiązków tymczasowego nauczyciela w szkołach powszechnych - jak to określa świadectwo maturalne.

Zwracają uwagę zdecydowanie lepsze oceny z przedmiotów ścisłych oraz bardzo dobra ocena z języka niemieckiego oraz dostateczna z języka polskiego. Podobno pewne talenty dziedziczy się co drugie pokolenie - tak powiedziała mi moja koleżanka ginekolog. Z tą obserwacją zgadzam się - talenty matematyczno-księgowo-lingwistyczne niewątpliwie znalazły swoją kontynuację u jego wnuczki.

Od 1926 roku do 1933 pracuje jako nauczyciel w szkołach podstawowych w Wasiliszkach i Lidzie.

Halinka przyjechała do pracy w 1927 roku do Wasiliszek. We wspomnieniach zauważyła ona Józia na ganku, w towarzystwie kolegów, gdy głośno rozwiązywał dość skomplikowaną kwestię z geometrii przestrzennej dotyczącej teoretycznego powiększenia obwodu kuli ziemnskiej.

Szczęśliwy finał w postaci ślubu w Katedrze Ostrobramskiej w Wilnie miał miejsce 30 czerwca 1936 roku. W latach 1935-1939 studiował na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie. O budynku tej uczelni

http://www.warszawa1939.pl/obiekt/opaczewska-2a

Lata szkolne Halinki


Halinka  urodziła się 8 czerwca 1907 roku w Łukowie, jej rodzicami byli Władysława ze Szwackich i Stanisław Hublewscy.

# 3 Najstarszy dokument rozdzinny ze strony Halinki, jej marka Włądysława Szwacka stoim po lewej stronie

# 3 Najstarszy dokument rozdzinny ze strony Halinki, jej marka Włądysława Szwacka stoim po lewej stronie


1913 - zmarła Władysława Szwacka gdy Halina miał 9 lat i przez następnych 8 lat była pod opieką babci Katarzyny ( już chorej i leżącej) oraz drugiej żony Hublewskiego, Janiny.

Fotografia rodzinna była wykonana w zakaldzie fotograficznym Gancwol http://bbc.mbp.org.pl/dlibra/docmetadata?id=1659&from=publication

Katarzyna w wieku 16 -17 lat wyszła za mąż za Jana Szwackiego i po sprzedaniu domów w Warszawie ( jak głosi przekaz rodzinny) kupiła z mężem "pół Garwolina". Jan Szwacki (1850 -1907) pochodził z Siedlec, ojciec farmaceuta miał tam aptekę. Jan miał 6 braci, wszyscy skończyli studia. Jeden z nich odziedziczył aptekę w Siedlcach, inny był prawnikiem. Jan prowadził biuro podań i zajmował się polityką. Brał czynny udział w powstaniu w 1905 roku przeciw carowi. Uwięziony nabawił się gruźlicy i zmarł.

Katarzyna i Jan Szwaccy mieli pięcioro dzieci - widoczne są na zdjęciu - to Antoni, Józef, Władysława, Bronisława, Janina.

# 4 Stanisłąw Hublewski

# 4 Stanisłąw Hublewski

Władysława (1887 - 1916) wyszła za mąż za Stanisława Hublewskiego, prezesa Urzedu Skarbowego w Siedlacach. Mieli dwoje dzieci Halinę (1907 -1981) oraz Jerzego (1902 - zmarł na gruźlicę jako student).

# 5 Od prawej Halinka, Jadwiga, Zosia, Irena Hublewskie

# 5 Od prawej Halinka, Jadwiga, Zosia, Irena Hublewskie

Halinka w 1914 roku  rozpoczęła naukę w czteroklasowej szkole podstawowej i od 1918 roku  kontynuowała edukację w Preparandzie Nauczycielskiej w Trzebieszowie i Seminarium Nauczycielskim w Świsłoczy.

http://rcin.org.pl/Content/27059/WA004_21887_T3537_Preparandy_o.pdf

Seminarium Nauczycielskie w Świsłoczy

W 1927 ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Świsłoczy, placówkę edukacyjną o pięknej przeszłości. Na portalu www.genealodzy.pl czytamy

W 1805 roku w Świsłoczy Tyszkiewicz ufundował słynne gubernialne gimnazjum, w którym w 1825 roku nauczycielem historii był Jan Czeczot. W 1845 rok gimnazjum utraciło status gubernialnego, a następnie za poparcie powstania styczniowego zostało zredukowane do progimnazjum. W 1876 rok na jego bazie otwarto rosyjskie Świsłockie Seminarium Nauczycielskie. W czasie I wojny światowej powstało białoruskie seminarium nauczycielskie, które istniało do 1921 roku. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w Świsłoczy w roku szkolnym 1923/1924 otwarto Państwowe Seminaria Nauczycielskie Męskie w Świsłoczy, które zostało zlikwidowane w 1935 roku ( https://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview-t-65893-start-0.phtml )

Przed oczami przewija mi się, niczym film po wielokroć oglądany, scena z rodzinnej sobotniej wizyty w odległych latach sześćdziesiątych. Odprowadzam z moją matką Haliną do przystanku jej cioteczną siostrę Zosię. Panie długo ze sobą o czymś dyskutowały, ja słyszę tylko końcówkę rozmowy.

– Czy mówisz o tym Ksawerym, który miał tak dużo placów na Pradze? – upewnia się moja matka.

– Tak, tak, o nim – potwierdza siostra.

O czym one rozmawiają? Jakich placów??? Przecież w naszej rodzinie nikt nie miał żadnych placów  – myślę zdziwiona.

    Posiadanie licznych placów w Warszawie przez jakiegoś tajemniczego krewnego wydaje mi się czystą fantazją. Wątek placów wędruje do zakamarków pamięci operacyjnej, bo jako studentka medycyny główne moce przerobowe muszę przeznaczyć na wkuwanie opasłych tomów anatomii, fizjologii, interny i innych przedmiotów.

Zawsze wiedziałam, że pochodzę z rodziny nauczycielskiej. Skąd w mojej rodzinie miałby znaleźć się właściciel licznych nieruchomości? Nieprawdopodobne!

Czas płynie jednostajnie, wspinam się powoli po szczeblach szpitalnej kariery. Nagle nadchodzą szalone lata dziewięćdziesiąte i wywracają wszystkie nasze wyobrażenia i zwyczaje do góry nogami. Także niejedną karierę.

Miejscem zdobywania wiedzy medycznej przestają być dziewiętnastowieczne sale wykładowe, stają się nim nowoczesne sale konferencyjne. Podczas jednej z konferencji naukowych spotykam córkę mojej ciotki Iwonę , która jest farmaceutką. Omówiwszy nowinki towarzyskie i medyczne, w sposób naturalny przechodzimy do wspomnień rodzinnych.

 Okazuje się, że Ksawery miał nie tylko liczne place, ale i pałacyk! To jest wiadomość, która wymaga dokładniejszych badań. Ruszam do Biblioteki Narodowej. Przekopuję sterty zakurzonych książek i czasopism. Powstaje z tego pierwszy szkic dat. Kuzynka podarowuje mi fotografię Katarzyny Szwackiej z Konopackich z jej mężem i dziećmi. Historyczna abstrakcja zaczyna być współczesnym konkretem. Postacie mają imiona, rysy twarzy. Centralna postać na fotografii zajmuje postawna brunetka, o zdecydowanie niesłowiańskiej urodzie.

Czy panienka nie jest z naszych?

    To pytanie towarzyszyło mojej matce Halinie w czasach jej przedwojennej młodości długie lata. Ówcześni Żydzi widząc przystojną brunetkę o lekko falujących włosach, nabierali od pierwszego wejrzenia przekonania, że mają do czynienia z kimś z naszych właśnie. 

Zapytana dziękowała za zainteresowanie i odpowiadała przecząco. Wszak w Łukowie była ochrzczona, podobnie jak wszyscy członkowie jej najbliższej rodziny.

Jednakże niekiedy o naszym pochodzeniu więcej mówią słowa wypowiadane niż napisane. Czy rdzenna Polka, nawet najbardziej oczytana, posługując się żartobliwą narracją używa słowa kahał na określenie swojej rodziny? Jeżeli dodamy do tego niespotykany talent do opowiadania żydowskich dykteryjek i sympatię okazywaną przez wielu Żydów, to liczba znaków zapytania szybko wzrośnie.

Gdy brakuje dokumentów

Dziś zainteresowanie przeszłością swojej rodziny jest powszechne. Gdy są dokładne dane i dokumenty, sprawa jest prosta. Gdy brakuje dokumentów, z pomocą przychodzą firmy biotechnologiczne. Nawiązuję kontakt z jedną z takich firm, zamawiam badanie mt DNA, które jak wiadomo w 100% otrzymujemy od matki. Jeżeli żona Ksawerego miała żydowskie korzenie, to przekazała je swojej córce Katarzynie, a ta swojej córce Władysławie. Dalej żydowskie mt DNA powędrowało do jej córki Haliny, czyli mojej matki.

To byłoby zbyt proste rozwiązanie. Raport z laboratorium genetycznego informuje, że mam haplogrupę H, która występuje wśród plemion celtyckich, teutońskich i żydowskich. Bardziej szczegółowe badania są zbyt kosztowe. Znajduję informację na temat pposzczególnych haplogrup wśród Żydów.

The mostprevalent Ashkenazi Hgs were K (32%), H (21%), N1b(10%), and J1 (7%), followed by other Hgs at minorfrequencies (supplementary material).

https://www.familytreedna.com/...

Wchodzę na stronę firmy Igenea, na forum dla użytkowników, rozgladam się. W międzyczasie jadę do Berlina i wieczorem w małym hoteliku surfuję po stronach forum, nawiązuję kontak z jednym z użytkowników, który potwierdził swoje żydowskie pochodzenie... Berlin.., Żydzi...Naziści... atmsfera robi się nieco filmowa... ale konkretów brak.

Kobiety w mojej rodzinie ze strony matki, poczynając ode mnie, dostawały na chrzcie następujące imiona: Tajemnica ( moja praprababka),  Katarzyna ( moja prababka), Władysława ( moja babka 1887 - 1916), Halina ( moja matka 1907 -1981), nadaję jej takie egzotyczne imię, ale jest ono w pełni zgodne z duchem tradycji, Krystyna (ja, ur.1945 ), Katarzyna (moja córka, ur.1981), Helena ( moja wnuczka ur. 2008) .

Następny odcinek

@mimax2 /Krystyna Knypl, lekarz

Gazeta dla Lekarzy (GdL), redaktor naczelna & wydawca

specjalista chorób wewnętrznych i hipertensjologii

specjalista European Society of Hypertension

https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

  Be the first to like this post
Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com