5/03/2021. Medycyna Oparta na Wspomnieniach - odcinek siódmy

by Krystyna Knypl March. 05, 2021 101 views

Poprzedni odcinek https://www.photoblog.com/mimax2/2021/03/04/4032021-medycyna-oparta-na-wspomnieniach-odcinek-szosty/

Następny odcinek https://www.photoblog.com/mimax2/2021/03/06/6032021-medycyna-oparta-na-wspomnieniach-odcinek-osmy/

Kartagina i medycyna

Przygotowując dzisiejszy tekst na www.sermo.com odkryłam prekursora literatury wspomnieniowej - okazuje się, że jest nim św. Augustyn z Hippony ważna postać w historii kościoła, którego droga prowadziła między innymi przez Kartaginę. Byłam tam!

# 1

# 1

Kolebką medycyny europejskiej jest rejon Morza Śródziemnego, wszak Hipokrates pochodził z wyspy Kos. Nic więc dziwnego, że szlaki mojej nowoczesnej edukacji lekarskiej tam właśnie najpierw mnie zawiodły w latach 90. gdy szkolenie podyplomowe lekarzy przeniosło się z siermiężnych, uczelnianych i szpitalnych sal wykładowych do hoteli i centrów konferencyjnych. W tym okresie miałam możliwość wysłuchania między innymi wykładów profesorów Franza Messerliego (na Zamku Królewskim) oraz Normana M. Kaplana (w Teatrze Polskim). Poza ciekawym wykładem na temat diuretyków profesor N. M. Kaplan, którego uważam za najwybitniejszego współczesnego hipertensjologa, na zakończenie konferencji poinformował słuchaczy, że jedzie odwiedzić Suwałki, gdzie... mieszkali przed wojną jego rodzice (wyemigrowali w latach 30. do Palestyny, a potem do Stanów Zjednoczonych). Na jedno z takich szkoleń – Aktywne metody diagnostyki, leczenia i prewencja cho-rób układu krążenia – poleciałam 6 lutego 1998 r. do Tunezji.

Był to mój pierwszy wyjazd służbowy po długiej przerwie i uznałam, że powinnam przeorganizować garderobę. Codzienna praca w przychodni przyszpitalnej nie wymagała szczególnie eleganckiego stroju, wszystko bo-wiem przykrywał fartuch. Trudno mi było sobie wtedy wyobrazić, jaką garderobę trzeba przygotować, bo u nas luty – zima, a tam luty – ciepło. Krążyłam po centrach handlowych i w końcu nabyłam trzy żakiety: beżowy, zielony i czarny szwedzkiej firmy odzieżowej, przewidziane jako stroje na wy-kłady, oraz granatową bluzę w kratę na okoliczności pozawykładowe. Stroje były świetnie skrojone, fantastycznej jakości.

Zmęczona wrażeniami z podróży na kontynent afrykański poszłam wcześnie spać. Następnego dnia obudził mnie głos muezina oraz promienie słońca wnikające przez drewniane żaluzje. Byłam w innej kulturze dźwięków i światła. W podobnych okolicznościach miałam się budzić za kilka lat w Algierze.Dzień zaczynał się o 7.00 gimnastyką nad brzegiem morza, pro-wadzoną przez specjalnie zaangażowanego trenera. Jako osoba z natury obowiązkowa poszłam na te zajęcia sportowe i okazało się, że jestem w fatalnej kondycji. Do tej pory tak intensywnie ratowałam zdrowie ludzkości, że aż się sama za-sapałam... Wyczerpana wróciłam do pokoju hotelowego z mocnym postanowieniem poprawienia swojej sprawności fizycznej.Od 9 do 18 uczestniczyliśmy w wykładach, na których byłam dość aktywna, zadając wykładowcom liczne pytania. Bardzo ciekawy był wykład inauguracyjny – przy świecach o godzinie 20 w eleganckiej sali wykładowej. Zrobił na mnie bardzo duże wraże-nie. Tematem była oczywiście dieta śródziemnomorska. Po wykładach zwykłam siadać nad brzegiem morza i wyobrażałam sobie, jak zza linii horyzontu nadpływają okręty rzymskich najeźdźców burzących Kartaginę.Po zakończeniu cyklu wykładów można było wybrać się na jednodniową wycieczkę autokarową do lokalnych zabytków. Zwiedziliśmy starą część miasta, zwaną mediną, oraz muzeum Bardo w Tunisie, Kartaginę ze wzgórzem Byrsa i termy Antonina Piusa, a także miasteczko Sidi Bou Said. Wyjazd do Tunezji był dość ważnym przełomem w mojej edukacji podyplomowej – zobaczyłam, że można się uczyć medycyny w eleganckich salach wykładowych poza szpitalem. Wcześniej tego nie wiedziałam. Byłam przekonana, że miejsca zdobywania lekarskiej wiedzy to szpital, przychodnia, biblioteka akademicka lub Główna Biblioteka Lekarska, posiedzenie międzykliniczne lub posiedzenie towarzystwa naukowego.Podobne szkolenie w zakresie profilaktyki chorób układu krążenia odbyło się na Krecie, w hotelu Marina w Heraklionie od 6 do 13 maja 1999 r. Schemat zajęć był analogiczny, czy-li o 7.00 gimnastyka, od 9 do 18 wykłady i na zakończenie kursu jednodniowa wycieczka do okolicznych atrakcji turystycznych. Oba szkolenia, zarówno w Tunezji, jak i na Krecie wspominane po latach pozostają w mojej pamięci oraz innych uczestników jako bardzo udane. Dostarczyły nam dużą dawkę najnowszej wiedzy o chorobach układu krążenia, z czego najcenniejsze było zwrócenie uwagi na profilaktykę. Także bezpośredni kontakt z kul-turą rejonu Morza Śródziemnego oraz zabytkami wywarły na nas niepowtarzalne wrażenie. Wreszcie poznane podczas tych szkoleń zasady profilaktyki chorób układu krążenia (a była to epoka przedinternetowa!) stały się cennym uzupełnieniem tradycyjnej wiedzy klinicznej.

Organizatorem szkolenia był prof. Marek Naruszewicz, z wykształcenia farmaceuta, bardzo zaangażowany w promocje profilaktyki chorób układu krążenia. Wśród wykładowców między innymi prof. Barbara Cybulska, prof. Wiktor B. Szostak, prof. Marek Sznajderman.

# 2 Prof. Barbara Cybulska, konferencja w PAP, 2015

# 2 Prof. Barbara Cybulska, konferencja w PAP, 2015

Po latach spotkałyśmy się z prof. B. Cybulską na konferencji prasowej Serce Polaków, więcej

https://www.photoblog.com/mimax2/2015/09/11/11092015-serce-polakow-konferencja-prasowa-polskiego-towarzystwa-kardiologicznego/

Aktywnie promował w latach 90 tych leczenie hiperlipidemii dr Tomasz Lorenz, z którym miałam okazję współpracować jako wykładowca na organizowanych przez niego konferencjach. Dalsza kariera Tomka wiodła przez Czechy, Skandynawię do Szwajcarii, gdzie jest szefem ds marketingu w firmie Mylan.

Kliniki konsultowane przez internistów

W okresie mojej pracy w PSK nr 1 jednym z naszych obowiązków były konsultacje internistyczne dla innych oddziałów. Bywałam na konsultacjach na chirurgii, neurochirurgii, dermatologii oraz proktologii, gdy Szpital Solecki z powodu remontu korzystał z budunków szpitalnych przy Nowogrodzkiej 59.

# 3 Prof. Maria Błaszczyk - Kostanecka

# 3 Prof. Maria Błaszczyk - Kostanecka

Mile wspominam rozmowy z prof. Marią Błaszczyk - Kostanecką, dermatologiem, podczas konsultacji których udzielała naszym pacjentom. Pani profesor specjalizowała się w kolagenozach - jesteśmy współautorkami pracy o polekowym zespole liszaja rumieniowatego, która byłą opublikowana na łamach Kardiologii Polskiej 1971;14(3):317-20 . Klinika Dermatologii zawsze będzie się kojarzyć z nazwiskiem prof. Stefanii Jabłońskiej. Pamiętam konsultację u pani profesor Jabłońskiej mojego pacjenta, który miał niezdiagnozowane zmiany na skórze palców stóp. Konsultacje odbywały się przec całym zespołem lekarskim kliniki dermatologii. Wchodzę z moim pacjentem.

-Proszę się rozebrać - powiada pani profesor do pacjenta, który zdejmuje but i skarpetkę z chorej nogi.

-Proszę rozebrać się do golasa - oznajmia pani profesor.

-Ale ja mam zmiany tylko na palcach stopy - odpowiada pacjent.

-Proszę pana, musimy obejrzeć całą skórę - odpowiada pani profesor.

Pacjent wykonuje polecenia, pani profesor starannie ogląda pacjenta i oznajmia:

-Na pośladkach ma pan livedo reticularis . Kurtyna!

Pani profesor poproszona przez jednego z redaktorów PZWL pracujących z moją matka Haliną wyraziła gotowość udzielenia mi rekomendacji podczas ubiegania się o staż podyplomowy w Akademii Medycznej. Przybyłam do kliniki w wyznaczonym terminie i nieśmiało wkroczyłam do gabinetu pani profesor.

-Jestem z polecenia pana redaktora z PZWL - powiedziałam.

-Ach, tak, oczywiście! Proszę się rozebrać - wydała pani profesor rutynowe polecenie.

-Ale ja w sprawie rekomednacji na podaniu o staż podyplomowy - oznajmiłam nieśmiało.

-Ach, przepraszam koleżanko! Proszę podać mi pani podanie - oznajmiła, po czym napisała: Popieram! i złożyła zamaszysty podpis. Być może straciłam szansę na rozpoznanie livedo reticularis, o który, czytamy, że jest to:

schorzenie dermatologiczne objawiające się czerwononiebieskimi plamami na skórze, tworzącymi siateczkę. Wzór ułożenia plam się nie zmienia.

Zmiany mają charakter naczyniowy; uważa się, że wynikają z zaburzenia drenażu żylnego z obszarów skóry brzeżnie położonych do miejsc o bogatym unaczynieniu tętniczym. Pod wpływem zimna zmiany skórne są wyraźniejsze i ciemniejsze. Siność siatkowata może mieć charakter idiopatyczny lub występować wtórnie jako objaw chorób naczyń (zapaleń naczyń swoistych i nieswoistych, kolagenoz). Może wystąpić jako reakcja po lekach, na przykład amantadynie, chininie i chinidynie. Diagnostyka różnicowa obejmuje marmurkowatość skóry, sinicę w przebiegu wrodzonych wad serca, skórę marmurkowatą naczyniastą, naczyniak pełzakowaty i przewlekłe uszkodzenie cieplne skóry.

Źródło:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sino%C5%9B%C4%87_siatkowata

A skoro już się rozczytaliśmy to taka lektura wygoogle'owana ze stron British Medical Journal w 2017 roku jako wspomnienia o pani profesor. Dla rzetelności narracji przytaczam tekst w języku angielskim:

In 1950 Stefania Jablonska was faced with a big decision. She was 30 years old and had returned to the Medical University of Warsaw after a year’s training with renowned dermatologist Donald M Pillsbury at the University of Pennsylvania Hospital in Philadelphia. Jablonska had been offered two attractive opportunities to further her fledgling career in dermatology.

Career dilemma

One of the offers came from Pillsbury’s team in Philadelphia. They had liked her work and offered her a clinical research position. The other offer came from Warsaw University’s Dermatology Clinic, which was mired in turmoil after the politically motivated arrest of the clinic director and head of the dermatology department, Marian Grzybowski. After Grzybowski’s death in prison, older dermatologists at the university were reluctant to fill the leadership vacuum. Jablonska had only recently received her doctorate and would not be awarded habilitation until the next year. Nonetheless, she was offered the chance to head the clinic and the department.

Many years later she wrote about the dilemma on her website. “Young doctors,” she wrote in Polish, “were longing for science after a severe period of war and occupation, and were asking me for help. They demanded that I accept the top position. The decision to decline a research offer in Philadelphia was very difficult, but it was the only hope of saving the Warsaw Dermatology Clinic.” She accepted the offer and would stay as the head …

Źródło: https://www.bmj.com/content/357/bmj.j2891

Także mile wspominam współpracę z dr Maciejem Grochowiczem (1929 -2014), chirurgiem - proktologiem, dyrektorem Szpitala Soleckiego w latach 1963 -1989 oraz ordynatorem oddziału proktologii (1976 -2002). Po dłuższym okresie współpracy gdy oddział proktologii w związku z remontem mieścił się w pawilonie 11 PSK nr1 przy ul. Nowograodzkiej 59, zapraszał mnie do kontynuowania jej w ramach struktur Szpitala Soleckiego, ale w rezultacie nie zdecydowałam się na zmianę miejsca pracy.

Do grona wybitnych kobiet spotkanych na szlaku zawodowy należy takżę dr nauk społecznych w zakresie socjologii Aurelia Ostrowska. Uzyskała ona tytuł mgr prawa na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała na Hogeschool van Amsterdam a na Uniwersytecie Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie obroniła pracę doktorską. Z Aurą spotakałyśmy się na szlaku zawodowym w latach 90 tych gdy była ona w latach 1999 -2003 dyrektorem departamentu specjalistyki ambulatoryjnej w Mazowieckiej Kasie Chorych. W latach 2003 - 2o07 była dyrektorem Biura Polityki Zdrowotnej w Urzędzie m.st. Warszawy. Od 2018 jest dyrektorem departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w Ministerstwie Obrony Narodowej. Była ona także redaktor naczelną miesięcznika Antidotum do którego pisywałam wielokrotnie artykuły,

Dr Aurelia Ostrowska pracowała także w Centrum Zdrowi Dziecka oraz Europejskim Biurze Światowej Organizacji Zdrowia. Życzliwość okazana mi przez Aurę zachowuję we wdzięcznej pamięci. Po wielu latach spotkałyśmy się na konferencji w Galerii Porczyńskich, okazało się, że obie jesteśmy już babciami i dzięki temu zakres tematów do wspólnego omawiania zrobił się jeszcze szerszy.

@mimax 2/ Krystyna Knypl

Join the conversation
0
Be the first one to comment on this post!
Up
Copyright @Photoblog.com